Fragment ten musi być szczegółowym portretem konkurentów. Przedstawiamy w nim ich liczbę, wielkość oraz słabe i mocne strony. Staramy się dokładnie opisać ich pozycję na rynku, a także zidentyfikować źródło ich przewagi konkurencyjnej (produkt, cena, dystrybucja, marka, zarządzanie, technologia, potencjał finansowy). Dodatkowe opłaty ponoszone przez klientów tanich linii lotniczych, którzy za bilety płacą kartą, pobierane są wbrew zaleceniom organizacji wydawców kart - poinformowali PAP przedstawiciele agentów rozliczeniowych, którzy obsługują transakcje kartami. W związku z rodzajem wykonywanej działalności, agenci rozliczeniowi współpracują często bezpośrednio z instytucjami bankowymi – mają dzięki temu preferencyjne warunki umów, co przekłada się na atrakcyjność oferty dla przedsiębiorców. Departament realizuje zadania w zakresie organizacji KAS, oraz kontroli zarządczej w ramach KAS. Departament odpowiada również za prowadzenie kontroli w trybie ustawy z dnia 15 lipca 2011 r. o kontroli w administracji rządowej, w jednostkach organizacyjnych podległych Ministrowi Finansów lub przez niego nadzorowanych. . Bartosz Ciołkowski: Niektórzy Polacy sądzą, że to firma związana z futbolem. Dlaczego? Bo od wielu lat sponsorujemy Ligę Mistrzów, sponsorowaliśmy również mistrzostwa Europy, które odbywały się w Polsce. Tak naprawdę jesteśmy natomiast firmą z sektora technologii, która przechodzi przez czwartą rewolucję technologiczną. Po co od razu takie duże kwantyfikatory. Powiedz po prostu, że obsługujecie przekazywanie pieniędzy z banku do sklepu. Tak historycznie powstał Mastercard. Ale już kilka lat temu postawiliśmy na połączenie naszego biznesu z ekosystemem fintechowym. Dlaczego? Bo sama płatność jest coraz bardziej uregulowana i konkurencyjna. Natomiast wszystkie obszary wokół płatności, np. systemy do jej procesowania, cyberbezpieczeństwa czy lojalnościowe, pozwalają nam na oferowanie naszym klientom więcej niż do tej pory. Jakie technologie pomagają w rozpowszechnianiu kart płatniczych? W zeszłym roku świętowaliśmy 10. rocznicę płatności zbliżeniowej. To się może wydawać banalne, bo w Polsce ponad 80 proc. kart, których używamy, ma funkcję zbliżeniową, ale na świecie to nie jest takie oczywiste. Inna sprawa to przyjmowanie płatności. Na razie u sprzedawców dominują tradycyjne terminale płatnicze, ale Polska jest jednym z dwóch krajów na świecie, obok Wielkiej Brytanii, w którym testujemy funkcję terminalu płatniczego w smartfonie. Odkryliście potęgę smartfona? Oczywiście, bo wszystko się tam przenosi, spora część życia i gospodarki. Nie może zatem zabraknąć w nich płatności. Karta w telefonie to szybka płatność zbliżeniowa, również z zastosowaniem biometrii. W Polsce mamy już ponad milion użytkowników takich innowacyjnych płatności. Jak się robi biznes w Polsce, będąc dyrektorem generalnym Mastercard? Sama radość i satysfakcja. Jaki macie udział w polskim rynku? Około 44 proc. w obrotach. Jesteście więksi od Visy? W Polsce Visa jest większa od nas. To jest nieduża różnica, kilka procent. Czyli stworzyliście duopol. W skali globalnej dominują dwa schematy płatnicze, dzięki czemu posiadacze kart płatniczych nie muszą się martwić, czy ich płatność kartą w dowolnym miejscu na świecie zostanie przyjęta. Większa konkurencja panuje w obszarze cyfrowym, gdzie swoje rozwiązania do obsługi płatności mają banki, bardzo dobrze rozwijają się też niezależne systemy płatności mobilnych, takie jak polski BLIK. Czy to jest dobry rynek dla takich firm jak Mastercard? Dobry, bo bardzo innowacyjny, wdrażający nowe technologie na międzynarodowym poziomie. Z perspektywy udziału pieniądza elektronicznego w całości obrotu w konsumpcji indywidualnej Polska jest daleko za krajami wysoko rozwiniętymi, ale traktujemy to jako potencjał do wykorzystania. Jaki udział w rynku mają transakcje bezgotówkowe? W Polsce udział płatności bezgotówkowych stanowi nie więcej niż 10 proc. ogółu płatności realizowanych w Polsce w zakresie konsumpcji indywidualnej. Liderem w Europie są kraje skandynawskie, gdzie udział płatności bezgotówkowych dochodzi do 90 proc. Może ludzie czują się po prostu bezpieczniej, mając gotówkę przy sobie? Myślę, że wynika to przede wszystkim z przyzwyczajeń. Płatności bezgotówkowe mają dużo zalet, związanych z wygodą, bezpieczeństwem i kontrolą swoich wydatków. Łatwiej się wydaje z karty, bo nie widać, jak pieniądze znikają z portfela. Pozornie wydaje się, że mając plik pieniędzy w kieszeni, możemy kontrolować wydatki. Ale chcąc prześledzić naszą historię zakupową w nieco dłuższym terminie, np. w ciągu roku, musielibyśmy przejrzeć setki paragonów. Tak, ale do tych paragonów i gotówki tylko my mamy dostęp, a do zapisu elektronicznego wiele innych osób, w tym np. rząd i hakerzy. Wszyscy obawiamy się cyberataków czy wycieków danych. Jednak w Europie poziom zabezpieczeń jest bardzo wysoki i takie sytuacje się właściwie nie zdarzają. Zresztą mamy wybór. Dzisiaj nie ma krajów, w których panuje obowiązek używania kart płatniczych. Ale wiele krajów zmierza do ograniczenia gotówki. Są badania UE, które mówią, że koszt pieniądza gotówkowego dla gospodarki waha się między 0,8–1,2 proc. PKB. Dlatego wiele krajów poszło w kierunku regulacji, np. obowiązku przyjmowania płatności bezgotówkowej. Nie płacenia, ale przyjmowania. W Europie po kryzysie 2008 roku zaczęły to szczególnie chętnie wprowadzać kraje Południa, żeby zwiększyć bazę podatkową. Azja jest tu bardziej zaawansowana. Na przykład Korea Południowa po dużym kryzysie, który tam miał miejsce, zbudowała w ciągu kilkunastu lat system benefitów zachęcający ludzi do korzystania z kart. Koreańczycy mogą sobie odliczyć od podatku kwotę proporcjonalną do ilości pieniądza, który wydają elektronicznie. A jak to wygląda w Polsce? Niedawno Ministerstwo Finansów, chcąc ograniczyć szarą strefę, wprowadziło limit na transakcje gotówkowe w obrocie gospodarczym. Kiedyś wynosił on 15 tys. euro, obecnie 15 tys. zł. Jeśli chodzi o wynagrodzenia, do niedawna prawo stanowiło, że wypłaty pensji trafiają do nas w formie gotówkowej. Teraz przepisy mówią, że w pierwszej kolejności jest to przelew na konto, a pracownik może złożyć wniosek o wypłatę wynagrodzenia w formie gotówkowej. To drobne kroki, które prowadzą do tego, żeby obszarów bezgotówkowych było coraz więcej. Chciałbyś wyeliminować gotówkę z obrotu? Stoję na stanowisku, że to powinien być nasz wybór, to znaczy każdy indywidualnie powinien zdecydować, czy wybiera taką czy inną formę płacenia. Staramy się jednak zachęcić Polaków do przechodzenia na płatności bezgotówkowe. Kto się stara? Fundacja Polska Bezgotówkowa, do której przystąpiły banki, agenci rozliczeniowi, Mastercard, Visa, Związek Banków Polskich i przedstawiciele Ministerstwa Finansów. Jak chcecie przekonać Polaków do używania pieniądza bezgotówkowego? Rozbudowując infrastrukturę, która to umożliwia. Pod koniec zeszłego roku w Polsce mieliśmy 1,5 mln kas fiskalnych i tylko 600 tys. terminali do przyjmowania płatności kartami. Na milion mieszkańców mamy 14–15 tys. takich urządzeń, a średnia europejska to 24 tys. W ostatnich latach bardzo szybko rośliśmy, ale Europa nam ostatnio odjechała właśnie ze względu na szybki rozwój płatności elektronicznych w krajach Południa. Ile kosztuje taki terminal? Od kilkuset złotych do ponad 2 tysięcy. Fundacja refunduje zakup samego urządzenia i pokrywa przez rok koszty jego funkcjonowania. Przedsiębiorca może zobaczyć, jak to działa, na ile to wpłynie na jego obrót i kontakt z klientem. Ilu przedsiębiorców skorzystało? Jeszcze bez wsparcia marketingowego w ciągu trzech miesięcy od startu programu na rynek trafiło ponad 20 tysięcy urządzeń. A jaki jest koszt transakcji kartą dla przedsiębiorcy? Pomiędzy 0,5–1 proc. wartości transakcji. Dlaczego sprzedawca ma akceptować karty płatnicze i za to płacić, skoro pobierając gotówkę, nie płaci nikomu ani grosza? Po pierwsze, bo ma to bezpośrednie przełożenie na jego zarobek. Już kilkanaście procent Polaków płaci jedynie metodami elektronicznymi i ta liczba stale rośnie. Sprzedawca, który nie posiada terminalu do akceptacji płatności kartami płatniczymi, traci tych klientów. Poza tym średnia wartość zakupów w przypadku płatności elektronicznych jest wyższa niż gotówką i również stale rośnie. Gotówka to również czas i energia przeznaczone na jej policzenie i zmagazynowanie, np. dowiezienie do banku. W przypadku bezgotówki robi to za nas technologia. Jak duży budżet ma Fundacja Polska Bezgotówkowa? Docelowo 600 mln złotych. Jesteście w stanie wydać bardzo dużo pieniędzy, żeby nie było gotówki. Wiesz, skąd się wzięło słowo „kredyt”? Chętnie się dowiem... Od łacińskiego credo, wierzę. Można wam wierzyć? Z perspektywy ponad 50 lat historii Mastercard, ponad 20 lat obecności w Polsce, nie było takiej sytuacji, żebyśmy zawiedli zaufanie naszych klientów. Jesteśmy częścią cyfrowej gospodarki, której rozwój będzie przyspieszał. Myślę, że potrafimy pokazać i przedsiębiorcy, i Kowalskiemu, że płatność bezgotówkowa jest wygodna i bezpieczna. Więc tak, zdecydowanie można nam wierzyć. FinTech to szeroko rozumiane rozwiązania technologiczne usprawniające, ale i kreujące branżę finansową. Raport „FinTech w Polsce – bariery i szanse rozwoju” będący kompendium wiedzy o bieżącej sytuacji tego rynku w Polsce, powstał w odpowiedzi na potrzebę przeprowadzenia pierwszych rzetelnych badań dotyczących tego sektora. Badania zorganizowane zostały przez Fundację FinTech Polska oraz firmę doradczą sp. z w których udział wzięło 21 FinTechów, 13 banków i 4 kancelarie prawne. Kierunek działań Pośród badanych podmiotów najliczniejszą grupę stanowili dostawcy rozwiązań IT (aż 37%), dalej agenci rozliczeniowi i operatorzy portfeli elektronicznych, integratorzy ( po 13%), a także instytucje płatnicze (6%). Są to głównie firmy, które istnieją na rynku od kilku lat. Większość badanych FinTechów swoją propozycję produktową kieruje do banków, instytucji finansowych i klientów biznesowych. 50% z nich chce natomiast trafiać do klientów indywidualnych. Potencjał FinTech Branża FinTech cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Pomimo tego, że znajduje się w początkowej fazie rozwoju, można przyjąć, że w niedalekiej przyszłości będzie kształtować w znacznej mierze rynek usług finansowych. FinTech cechuje bowiem duży potencjał dyfuzji technologicznej i dzięki temu ma szansę na szerokie rozpowszechnienie oraz przeciwdziałanie wykluczeniu finansowemu. Ze względu na silną konkurencję obecnych dostawców – przede wszystkim banków – osiągnięcie sukcesu w tym obszarze nie będzie łatwe, jednak dość realne. Polski ekosystem FinTech W Polsce funkcjonuje już około stu podmiotów sektora innowacji finansowej, które obejmują wszystkie główne, znane na świecie domeny funkcjonowania i segmenty tego rynku. Dynamiczny rozwój technologii, w tym przede wszystkim tych związanych z mobilnością, przetwarzaniem danych, sztuczną inteligencją czy internetem sprawia, że firmy z branży FinTech ciągle znajdują nowe pola eksploatacji dla swoich usług i produktów. Na polskim rynku wśród głównych kategorii usług świadczonych przez firmy FinTech znajdują się płatności elektroniczne i platformy finansowe, pożyczki, planowanie budżetu oraz dostęp do transakcji walutowych i kryptowalut czy inwestycji. Start-upy, a banki Polski rynek dzięki swojemu technologicznemu zaawansowaniu zdaje się byś stosunkowo jednolity. Oznacza to, że pomiędzy start-upami i bankami istnieje wiele podobieństw. Dlatego też nie bez powodu mówi się o „bankach FinTech” lub „FinTechu w bankach”, a najbardziej innowacyjne banki traktują siebie jako część sektora FinTech. Aktualna rewolucja FinTechowa zmusza banki, by na nowo zdefiniowały swoje podejście do tych podmiotów. Bardzo często firmy z tej branży posiadają gotowe, innowacyjne pomysły wychodzące poza schemat tradycyjnej bankowości. Jednak by zrealizować efektywność nowych rozwiązań niezbędna jest odpowiednia skala biznesu oraz zaufanie wśród konsumentów, co są w stanie zaoferować właśnie banki. „- Branża FinTech jest obecnie chyba jednym z najgorętszych tematów w świecie finansów. Banki początkowo postrzegały ją jako zagrożenie. Szybko jednak okazało się, że najkorzystniejszą opcją dla obu stron jest partnerska współpraca, która łączy korporacyjny rygor i garażowy wigor.” – mówi Małgorzata Jarczyk-Zuber, Innovation Driver w Grupie ING i dyrektor Centrum Innowacji w ING Banku Śląskim. Współpraca się opłaca Na szczęście ilość niezaspokojonych potrzeb Klientów jest wciąż duża, stąd na rynku jest miejsce zarówno dla banków, FinTechów, jak i innych firm spoza sektora finansowego. Polskie podmioty są w większości nastawione na współpracę z bankami – nawet jeśli posiadają ofertę skierowaną bezpośrednio do rynku konsumenckiego, zauważają potencjał kooperacji i wynikające z niej korzyści dla obu stron. Również przedstawiciele polskich banków deklarują przychylne nastawienie do FinTechów – obserwują ten rynek lub aktywnie w nim uczestniczą, przede wszystkim poprzez bezpośrednią współpracę (może ona przyjmować różne formy). Zobacz Raport Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. 16 listopada 2011 | Ekonomia | Monika Krześniak Opłaty za transakcje kartowe. Zbyt wysokie stawki zniechęcają do płatności bezgotówkowych. Firmy protestują przeciw podwyżkom opłat ustalanym przez organizację MasterCard. Proszą o interwencję Komisję Nadzoru Finansowego Podwyżki, które mają być wprowadzone na początku stycznia 2012 r., są różne i wynoszą od 10 do 60 proc. – szacują agenci rozliczeniowi. – Dla polskiego rynku oznacza to drenaż kolejnych kilkunastu milionów złotych – przestrzegają firmy rozliczające transakcje kartowe. „W ostatnich trzech latach odnotowaliśmy blisko 10 różnych zmian opłat MasterCard, w większości na niekorzyść agentów. Mocno nagłośnione wprowadzenie w styczniu 2011 r. opłaty na fundusz »Innovations 4 Poland« nie... Dostęp do treści jest płatny. Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną. Ponad milion tekstów w jednym miejscu. Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej" ZamówUnikalna oferta Michał Kisiel2012-07-02 07:39analityk 07:39Przygotowany przez NBP program redukcji opłat kartowych w Polsce chwieje się w posadach. Obecnie z każdych 100 złotych opłaconych kartą płatniczą około 1,6-1,8 zł trafia do banku-wydawcy pod postacią tzw. opłaty interchange. Bank centralny chciał, by prowizję tę obniżyć o około połowę, do poziomu średniego w UE. Na przystąpienie do porozumienia nie zgodziła się jednak organizacja MasterCard. Dokument zawierający plan stopniowych obniżek opłaty interchange zyskał swoją ostateczną formę w marcu tego roku. Był on wynikiem kilkumiesięcznych prac, w których brali udział przedstawiciele handlowców i agentów rozliczeniowych. Program zakładał stopniowe redukowanie opłaty interchange – w pierwszym okresie bezwarunkowo, a w późniejszych latach w zależności od rozwoju sytuacji na rynku kart płatniczych. Image licensed by Ingram Image Gotowość przystąpienia do programu wyraziła Visa, zastrzegając, że uczyni to wtedy, gdy w jej ślady pójdzie druga z największych organizacji płatniczych – MasterCard. Konkurent Visy nie brał wcześniej udziału w pracach zespołu i ostatecznie poinformował o nieprzystąpieniu do porozumienia. MasterCard jednak nie pozostał zupełnie bierny. Firma ogłosiła, że od 1 stycznia 2013 roku obniży wysokość pobieranych opłat dla części wydawanych kart, a skala redukcji w przypadku najpopularniejszych typów kart debetowych zbliżona była do założeń zawartych w programie NBP. Organizacje Diners Club i American Express, do których należy niewielka część rynku kartowego w Polsce, zgłosiły wniosek o nieuwzględnianie ich w programie redukcji opłat ze względu na inny, trójstronny model jeszcze jest możliwe Postawa organizacji płatniczych postawiła pod dużym znakiem zapytania możliwość osiągnięcia kompromisu co do obniżek opłat interchange w Polsce. Mimo tego obradująca 29 czerwca Rada ds. Systemu Płatniczego stwierdziła, że jest jeszcze szansa na porozumienie, bez sięgania po regulacje prawne. Wyjściem z sytuacji może być złożenie jednostronnych oświadczeń przez wszystkich uczestników systemu. Organizacje kartowe złożyłyby deklarację obniżenia opłat zgodnie z programem oraz, od 1 stycznia 2013, niewydawania kart, w których opłata ta jest wyższa niż wskazana w dokumencie. Oznaczałoby to wycofanie się przez MasterCard z emitowania intensywnie promowanych w ostatnim czasie kart MasterCard World. Agenci rozliczeniowi, wydawcy i akceptanci także mieliby złożyć deklarację realizacji założeń zawartych w programie redukcji opłat kartowych w Polsce na zasadzie jednostronnych deklaracji. Wyznaczony termin na podjęcie decyzji mija 15 lipca, a kompromis zostanie osiągnięty, jeśli swój akcept zgłoszą wszystkie organizacje zrzeszające akceptantów (punkty handlowe przyjmujące karty) oraz wydawcy i agenci rozliczeniowi mający łącznie co najmniej 90-procentowy udział w rynku. Niepotrzebna zwłoka? Fundacja Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego, zrzeszająca handlowców apelujących o obniżenie kartowych prowizji, wątpi w skuteczność przedłużania terminów. Organizacja już wcześniej przygotowała założenia innej ścieżki wyjścia z kartowego impasu – regulacji cen w oparciu o nowelizację ustawy o usługach płatniczych. Odgórnego narzucenia poziomu opłat nie wyklucza również NBP. Jeśli kompromis nie dojdzie do skutku, to kolejnym krokiem będzie przygotowanie założeń regulacji ustawowej. Oznaczałoby to jednak kolejne odłożenie w czasie tego, na czym najbardziej zależy akceptantom – redukcji ponoszonych przez nich opłat. Nawet, jeśli zmiany w prawie nastąpiłyby w ekspresowym tempie, to trudno oczekiwać, że weszłyby w życie do końca bieżącego roku. Michał Kisiel analityk [email protected]Źródło:

agenci rozliczeniowi udział w rynku