Mężczyzna napisał część przeznaczoną dla przyszłych ojców, a kobieta - dla przyszłych mam. Post pary jest interesujący nie tylko dlatego, że pokazuje, jakie rzeczy są zaskakujące w byciu rodzicem. Wpis prezentuje dwie odmienne perspektywy - matki i ojca. Ona by tak chciała tańczyć ze mną. Późną nocą kiedy gwiazdy wzejdą. Ona by tak chciała być tu ze mną. Kręcić blanty po czym liczyć bankroll. Ona by tak chciała tańczyć ze mną. Późną nocą kiedy gwiazdy wzejdą. Siada na kanapie i patrzy prosto w oczy. Ja patrzę jej na dupę, bo po coś przyszła w nocy. jak zwykle BPD ma monopol na prawde i wszystko wie. byc moze nie opisalem doslownie jej zachowan. moj znajomy psycholog powidzial ze na 99% ona jest borderline. i nie bede sie spieral. nie opisal doslownie jej zachowan - tego falowania. jej zmian w nastroju, ze jednego dnia kochala mnie na zaboj, a po tygodniu mowila ze ona juz tak nie czuje. czytam to forum i inne na ten temat. i z BPD Niestety fani oczekują jeszcze lepszej kolejnej produkcji, a ciężko przebić piosenkę, która w krótkim czasie odtwarzana jest ponad 40 milionów razy. Właśnie dziś na łamach disco-polo.info może posłuchać nowej wersji piosenki pt. "Ona by tak chciała". Za nową wersję odpowiada producent, który ukrywa się pod pseudonimem LoveG. . Wszystko co chciałabyś wiedzieć o początkach programowaniaW marcu 2019, na naszej grupie na FB #Mamo pracuj w IT prowadziłyśmy serię LIVE’ów o początkach w branży live w Tygodniu Kobiet w ITNaszym gościem była Ewelina Podhorodecka. Ewelina jest Liderem Zespołu Wsparcia Absolwenta w ponad 6 lat w zawodzie Rekrutera Technicznego. W pomaga kursantom odnaleźć się na rynku IT i znaleźć pierwszą pracę po jest mamą 11-letniej córki, uwielbia wycieczki rowerowe i piecze torty prowadziła Agnieszka Czmyr-KaczanowskaO czym rozmawiałyśmy?Podczas rozmowy Agnieszka z Eweliną podjęły temat początków programowania. Padły odpowiedzi na pytania takie jak:Czy można być programistką bez studiów inżynierskich?Jak szukać pracy po kursach programowania?Czy można zostać programistą samoukiem?Co dalej robić po kursie programowania?Jak pracują kursanci Kodilla i jak przebiega rekrutacja na kursy, oraz po jakim czasie kurs się zwraca?I inne, w tym oczywiście pytania tu możesz zobaczyć nagranie naszej rozmowy:Kolejne tematy jakie podjęłyśmy to:Rola Scrum MasteraWordPressPoczątki testowaniaRola Technical WriteraWięcej o projekcie #MamoPracujwIT Chcesz wiedzieć więcej o tym jak przebranżowić się i zostać programistką? Przeczytaj wywiad – Pracuję jako programistka, byłam chemikiem – historia DorotyZdjęcie: Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi: Tak, tak, tytuł to nie pomyłka. Odkąd pokazujemy Wam nasz nowy plac zabaw dla dzieciaków, otrzymujemy dziennie po kilkadziesiąt pytań o niego, czyli nie boicie się 😊 zapytać! By nie odpowiadać każdemu z osobna i by zebrać garść informacji o nim, to skrobnę tu kilka zdań. I okraszę je kilkoma zdjęciami. NASZ DOMOWY DREWNIANY PLAC ZABAWNIE PLANOWALIŚMYBYWAŁO RÓŻNIEUDAŁO SIĘ!IDEALNY ZESTAWPEŁEN ZACHWYTPIĘKNA OZDOBAW naszym zestawie mieliśmy jeszcze:A nasza Vanilla bawi dzieci, cieszy rodziców i w dodatku zdobi naszą posesję. Bo to też po prostu bardzo ładny plac zabaw! 🙂 Plac zabaw Gabi, Misi i Kornela!Spodobał Ci się mój wpis? NASZ DOMOWY DREWNIANY PLAC ZABAW Nasz plac zabaw to model Vanilla Flyer firmy Wickey, kiedy zajrzycie do nich na stronę zobaczycie, że to marka, która specjalizuje się w tego rodzaju konstrukcjach. Zarówno do użytku prywatnego, domowego jak i całkiem profesjonalnego. Np. place zabaw do parków miejskich, czy przedszkoli. Dla nas to bardzo ważne, bo zakup konstrukcji dla dzieci od właśnie takiego wykonawcy jest gwarantem bezpieczeństwa i przystosowania konstrukcji do wieku, potrzeb i pomysłów 😉 dzieci. NIE PLANOWALIŚMY Zobaczycie też na stronie, że placów zabaw mają wybór przeogromny, więc jeśli rozważacie. Aa powinniście ;P – o tym za chwilę. Taki bajer u siebie w ogrodzie to na pewno znajdziecie coś dla siebie. U nas, szczerze powiem, kwestia placu zabaw wyszła nieco przypadkiem. Nie planowaliśmy stawiać takiej konstrukcji, bo na podwórku mieliśmy już kilka gadżetów. Zjeżdżalnię, trampolinę, domek drewniany. Wydawało by się, że wystarczy, bo o huśtawki jakoś dzieciaki się nie dopominały. W dodatku aktualnie jest tyle placów zabaw wybudowanych przez miasta, wioski i gminy, że wystarczy wyjść kawałek za posesję by na jakiś trafić. Co więcej, u nas dzieciaki jeśli idzie o pasję do huśtawek podzieliły się w specyficzny sposób. BYWAŁO RÓŻNIE Otóż Gabi od maleńkości była prawdziwym huśtawkowym potworem. Zarówno na tych na dworze jaki tej domowej potrafiła się huśtać. Lub być huśtana nawet półtorej godziny ciągiem! Tak! Misia, huśtawki wszelkie polubiała taką sympatią przelotną. Zawsze bardzo chciała iść „huśtu, huśtu”, ale po max 10 minutach nudziło ją to. Natomiast Kornel to typowy rojber, duch niespokojny. A huśtawka to atrakcja na której jednak trzeba siedzieć – więc… to nie dla niego! Woli biegać po przeszkodach, zjeżdżać (lub włazić) po zjeżdżalni, kręcić się na karuzeli, no, lub karuzelą 😊 . Wydawałoby się więc, że plac zabaw nie jest u nas konieczny. I może być pomysłem przestrzelonym. UDAŁO SIĘ! Ale. Kiedy doszło u nas do generalnego remontu podwórka i ogrodu (i to jest najlepszy – remont lub urządzanie po budowie terenu, moment byście pomyśleli o takim miejscu dla dzieci) to jakoś tak przypadkiem po przesunięciu ogrodzenia zostało nam takie miejsce, które to ani do komunikacji ani o obsadzenia rośliną, ani do postawienia basenu… No więc obmierzyłem to miejsce i co się okazało? Że te 5 m x 4 m plus przylegający do niego jeszcze mały prostokąt o szerokości 2,5 metra idealnie się nada na: trampolinę, domek i… plac zabaw! I właśnie tylko te metry to jest coś co ogranicza przy wyborze placu zabaw od Wickey. Bo opcji, tematów, sposobów wykonania mają mnóstwo. Każde dziecko znajdzie coś dla siebie. I rodzic też! Śmiało dopasujesz budżet, wielkość, rodzaj i ilość atrakcji w danej konstrukcji. IDEALNY ZESTAW No i co? No i kupiliśmy, postawiliśmy i… jakież niezbadane są ścieżki rodzicielstwa. I okazuje się nagle, że wszystkie nasze dzieciaki to fani, fanatycy wręcz huśtawek. Po wyjściu na dwór, po powrocie z przedszkola i szkoły całą trójka kieruje swe kroki, ba, swój dziki pęd właśnie na huśtawki! Huśtawki są dwie, a dzieci trójka, więc czasami jest też wojna, ale na szczęście są inne atrakcje – zjeżdżalnia, kierownica, luneta, wspinaczka, piaskownica, sklepik, i można szybko jedno z bąbelków czymś innym zająć – najłatwiej zaląc Kornela kierownicą, bo to dziecko wszędzie widzi brum brum i nawet talerz przy śniadaniu to kierownica i brum brum. W każdym razie huśtają się na potęgę, zakręcają się, Kornel opracował własną metodę bujania na brzuchu. Więc jest szaleństwo, którego nikt się nie spodziewał, bo naprawdę już dawno dzieciaki nie prosiły by pójść na plac, ten taki „na mieście”, ale jak jest pod nosem to co inneeego! 😊 PEŁEN ZACHWYT Jeśli idzie o sam plac zabaw. Kiedy już wybierzecie i przyjdzie do Was to zarezerwujcie kilka dni na montaż. Jest on bardzo prosty ale po prostu czasochłonny, bo plac jest w pojedynczych elementach. Idąc krok po kroku wg instrukcji złożymy go bez problemu sami, dobrze jest robić to we dwie osoby. Zgodnie z instrukcją należy też plac zakotwiczyć. Osadzić metalowe kotwy w zalewie betonowej. Ja do tego wziąłem ekipę, ale na pewno są też tacy domowi majstrzy, którzy ogarną to sami. Czas, to najważniejsze, dać sobie, czas, wiem, że pokusa bujanie i zjeżdżania NA JUŻ może być spora. Ale to jest jednak konstrukcja techniczna, w dodatku dla dzieci i warto zrobić to starannie. Tak by było stabilne, miało piony i poziomy 😊 . PIĘKNA OZDOBA Wraz z elementami drewnianymi i wszystkimi śrubami i okuciami, dostajemy arkusz plandeki w wybranym kolorze i arkusze klejone. To z nich wg własnej inwencji i talentu robimy całą ozdobę placu! Czyli możemy ubrać go w zupełnie wyjątkowy sposób. Ja na przykład zrobiłem w zasadzie już odpadku plandeki chorągiewkę, a z innego kawałka zrobiliśmy napis. Plac Zabaw Gabi, Misi i Kornela. Super sprawa takie wycinanie lodów i w ogóle wymyślanie co zrobimy 😊 . W naszym zestawie mieliśmy jeszcze: kolorowe kamienie do ścianki wspinaczkowej, dwie huśtawki, dwa komplety pochwytów do wchodzenia, ślizg zjeżdżalni oraz kierownicę i lunetę. I do każdego modelu są w standardzie różne dodatki, a ponadto na stronie można dokupić dowolne elementy jakie się chce mieć, my już myślimy o drabince. Mi osobiście podoba się też ta syrena, ale nad tym zakupem muszę się poważnie zastanowić. Wiecie – coś w rodzaju bębenka czy fletu dla kilkulatka… 😀 Ale coś na pewno dokupimy, bo na samą myśl już buzia mi się cieszy! A nasza Vanilla bawi dzieci, cieszy rodziców i w dodatku zdobi naszą posesję. Bo to też po prostu bardzo ładny plac zabaw! 🙂 Plac zabaw Gabi, Misi i Kornela! Spodobał Ci się mój wpis? Wpadnij na INSTAGRAM OCZEKUJAC oraz na FACEBOOK OCZEKUJAC Dziś coś lekkiego, łatwego i przyjemnego-czasem trzeba ;) Te byłe…czasem mega zmora, czasem małoznaczący temat przewijający się raz na ruski rok. Cóż, z byłą jak z teściową, albo trafisz na normalną, albo nie. Loteria ;) W obu jednak przypadkach, to od Twojego partnera zależy, czy będziesz musiała daną osobę znosić czy nie. Czy ty okażesz się ważniejsza, czy nie oraz ile rozsądku w tych relacjach zachowa on. O tyle o ile teściowa jest kimś specjalnym, bliskim, kimś kogo nie da się za bardzo ukryć, schować itd., to ex zdecydowanie tak. Znacie już moje zdanie na temat tego typu relacji. W mojej ocenie, nie ma czegoś takiego jak zdrowa relacja z ex. Możecie ją/jego znosić ze względu na wspólne dzieci, możecie mijać w pracy czy podczas spotkań z waszymi znajomymi, ale nie będziecie się przyjaźnić i żywić do siebie samych pozytywnych uczuć. W mojej ocenie najlepiej gdy byli partnerzy w życiu nie występowali. Tak po prostu jest lepiej dla Wszystkich. A jak to wszystko wygląda ze strony ex? Hmm.. to też bywa różnie, bo byli dzielą się na sporo grup. Ja jednak skupiłabym się na tych damskich. Mamy takie, które nie chcą mieć z Twoim chłopem już nic wspólnego, takie które będą go kochać jeszcze lata, opłakiwać w każde święta, takie które przetrawiły, zapomniały i żyją już czymś zupełnie innym, takie które będą prowadziły wojny podjazdowe, czyli dawanie o sobie znać co jakiś czas, czy wariatki- te będą tropić, sprawdzać i nękać Ciebie, nie jego. Tak czy siak, często nie tylko Ty wypytujesz swojego partnera o jego ex kobiety, ale i one chciałyby wiedzieć ile się da o Tobie. Poniżej kilka rzeczy, które najbardziej je ciekawią ;) Czy jesteś od niej ładniejsza? Cóż, jak mogło by być inaczej? Baba to baba i wygląd jest dla niej ważny, jeśli dodatkowo okaże się, że nowa wybranka jej faceta jest od niej nie daj Boże ładniejsza. Wtedy mamy gotowy dramat ;) Spotęgowanie zazdrości, niemiłego kłucia oraz wszelkie inne domysły związane z tym jak wygląda np.: „czemu wybrał brunetką, skoro wcześniej wolał blondynki?”, „dlaczego jest z taką niską, skoro wcześniej mówił że woli wysokie?”, „co ona ma w sobie takiego czego ja nie mam?” itd. Oczywiście na głos niewiele jest się w stanie przyznać, że nowa wybranka może być ładniejsza, zgrabniejsza czy chudsza, mimo to same przed sobą, pewnych rzeczy nie ukryją. Jak Cię poderwał i czy tak samo jak ją? Cóż, kolejny punkt nad którym kobiety debatują i albo rozmyślają nad tym w samotności, albo w gronie przyjaciółek upijając się napojami wyskokowymi. Główkują jak to on ta nową wyrwał, czy łatwa była, czy też ją zabrał do tej restauracji co mnie itd. ☺ Na to pytanie już ciężej znaleźć odpowiedź, chyba że tropicielka ma wspólnych znajomych, których o te dane będzie nękać, ale nie wszystkie chcą aż tak okazywać swoją desperację. Czy masz lepszą pracę? Cóż, inteligentna kobieta zwraca uwagę na elokwencję, możliwości, status i stanowisko tej drugiej, nowej. Jest to dla nas wyznacznik wielu rzeczy. Śmiejemy gdy wymienił nas na nieudacznika życiowego bez pracy, wykształcenia, ambicji czy jakichkolwiek zarobków, ale boli nas, gdy jest odwrotnie. W ogóle boli nas, gdy zostałyśmy wymienione na lepszy model. Mniej boli, przynajmniej po czasie, wymiana na nieokrzesaną prostaczkę bez klasy, imprezowiczkę czy znaną w okolicy puszczalską niż na dziewczynę z klasą, ambicjami, stylem i o pięknym wyglądzie. Czy jesteś od niej lepsza w łóżku? To kolejny punkt, który boli. Milion pytań w stylu czy lepiej całuje, ma lepsze ciało, większe doświadczenie, bardziej elektryzuje, więcej eksperymentuje, na co się zgadza, czy jemu jest lepiej itd… Tutaj to już totalna lawina pytań i znaków zapytania. Sprawy łóżkowe, intymne, to co z kim i gdzie się robiło, zawsze boli najbardziej. Bliskość i intymność to tez otwarcie się przed kimś, zaufanie, obnażenie i inny wymiar relacji. Na ile poważnie Cię traktuje? Kolejny punkt będący bolączką kobiety. Ile razy byłyście świadkami dyskusji z tekstami w stylu: „Z nią to zamieszkał po miesiącu a ja musiałam czekać pół roku”, „ Ją przedstawił rodzicom a ja byłam z nim rok i nigdy ich nie poznałam”, „ z nią szuka mieszkania”, „z nią planuje wakacje”, „ z nią rozmawia o dzieciach i planuje przyszłość”, „oświadczył się jej po roku”, „od razu przedstawił ja znajomym”. Cóż te rzeczy ciągną za sobą kolejne pytana tzn.: dlaczego, po co, czemu tak szybko, czemu nie mnie, czemu ze mną nie chciał i wiele innych. Ten punkt nas boli bo rzadko szukamy kogoś na bycie z nim na niepoważnie. Zwykle gdy się zakochujemy to poddajemy temu uczuciu, dlatego, że chcemy planować z nim przyszłość, myśleć o imionach dzieci, kupić razem psa, mieszkanie, poznawać znajomych, rodzinę itd. Jak odbierają Cię Wasi znajomi? Kwestia fundamentalna, też dlatego, że to zwykle oni są źródłem wszelkich informacji na Twój temat. Oczywiście może Cię tropić na fb, tt i Bóg wie gdzie jeszcze, ale najwięcej info jest od znajomych i…co wtedy gdy słyszy same „achy” i „ochy”? ☺ Bywa i tak, że znajomi w ogóle się od niej odwracają na rzecz „nowej”. Tak samo jak „jego kumple” tak samo „wasi znajomi”, często są warunkiem zaakceptowania nowej partnerki kogoś z towarzystwa. A Wy jak myślicie? Zastanawia się nad czymś jeszcze? ;) Reader Interactions Dobrze jest mieć swój plan. Plany są dalekosiężne, lub krótkoterminowe. Można mieć plan na życie, albo rozkład zajęć na konkretną okoliczność. Moja babcia zawsze mawiała: „co masz zrobić jutro , zrób dzisiaj”. To dobra zasada, nie odkładać wszystkiego na później. Kiedy się za dużo odkłada, tworzy się wielka góra odłożonych rzeczy, której nijak nie można przejść – ale zawsze można ją ominąć. To też jest sposób, świat się przecież nie zawali jeżeli nie wykonamy planu, nie zdążymy czegoś zrobić. To mój mąż od lat na wesoło wmawia mi przeciwną zasadę: „co masz zrobić dziś, zrób jutro”. Rozśmiesza mnie tym i o to chodzi. Jak mu wspominam o moich wyrzutach sumienia, żartobliwie sprowadza je do wyrzutów na ciele i chce abym mu je pokazała. Ma swoją interpretację na „zady i walety”, dla niego szklanka jest zwykle pełna do połowy. Skutecznie uczy mnie omijać góry odkładanych zajęć na rzecz przyjemności i radości życia. Główna nasza zasada to Carpe diem (chwytaj dzień), więc chwytamy piękne chwile i delektujemy się nimi. Robimy to, co lubimy, odkrywamy nowe doznania naszych zmysłów. Nie ograniczamy się sztywnymi zasadami. A ja coraz częściej ulegam pokusom sprawiania sobie i moim bliskim przyjemności, i coraz więcej sobie odpuszczam małych grzeszków typu lenistwo, czy „nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu”. Wczoraj, w ostatnim tygodniu przed świętami, wybraliśmy się na Weihnachtsmarkt w naszym mieście. W dzień trochę porządków w mieszkaniu, a wieczorem trochę przyjemności ze spotkania ze znajomymi przy grzańcu i tradycyjnych smakołykach miejscowego jarmarku świątecznego. Myślałam, że w poniedziałek nie będzie dużo ludzi, a tu zaskoczenie: ciężko było znaleźć miejsce w podziemnych parkingach miasta. Jarmarki mają tutaj wiekową tradycję. Najbardziej podoba mi się część, w której mieszczą się stragany oferujące wyroby rzemieślników różnej maści, stylizowane na epokę Średniowiecza. Można tam podziwiać, ale także i kupić, piękne wyroby rękodzieła z drewna, stali, kamieni, wełny i jedwabiu. Ze względu na swoją oryginalność są to bardzo drogie rzeczy. Nastrój magii tamtej epoki dopełniają dźwięki średniowiecznej muzyki i występy połykacza ognia. Stare instrumenty, wystrój otoczenia, występujący i obsługa w strojach z dawnej epoki, dają iluzję przeniesienia się do tamtych zamierzchłych czasów. Mój plan na przedświąteczny czas służy uporządkowaniu i rozłożeniu prac, które chciałabym wykonać w tym okresie. Nie muszę go wykonać w stu procentach, służy on jedynie lepszej organizacji przedświątecznych porządków i kulinarnych zapędów. Wiele lat temu, kiedy miałam duży dom do ogarnięcia i wielkie ambicje stworzenia pięknej atmosfery świąt Bożego Narodzenia dla mojej trójki dzieci, nie obeszło by się bez planu. Już na początku Adwentu, wyciągałam zeszyt i nakreślałam, co muszę zrobić i wyznaczałam kolejność wykonywania. Odfajkowanie pozycji z listy i coraz krótsza lista, sprawiały mi przyjemność i dawały poczucie spełnienia zamierzonych celów i obowiązków. Dzisiaj priorytet uległ zmianie. Najważniejsze jest zdrowie, oraz samopoczucie nasze i naszych bliskich. Poza tym, kartki z życzeniami wysłane, okna umyte, choinka na balkonie, prezenty kupione, śledzie w marynacie, zakwas z buraków jest, no i coraz bliżej święta. A planem może być też brak planu.

ona by chciala wiedziec jakie mam plan ulub