No, jak w pytaniu. Zakochałam się we własnej siostrze, jakkolwiek to brzmi. Nie mogę tego dłużej ukrywać. Jest po prostu taka piękna, nie mogę przestać myśleć o niej, nieważne co robię, cały czas siedzi mi w głowie, nie raz nawet masturbowałam się myśląc o niej.. Ostatnio zauważyłam że zachowuję się jakbym miała
Zanim zdążyłam coś powiedzieć Paweł wziął mnie za rękę i poprowadził na parkiet. Wtuliłam się w jego ramię. Czułam, że mam mokre oczy. Nic nie mówiliśmy. Czekałam długo, ale w końcu się poddałam. Po tańcu wyszliśmy na taras. Paweł przyniósł wino. Rozmowa, jak wtedy w barze, zaczęła się kleić.
zakochałam się w przyjacielu! pomocy; (.. podobno przyjaźń pomiędzy chłopakiem a dziewczyną jest nie możliwa .. z przyczyn takich że jedno w drugim się zakocha . i tak właśnie jest w moim przypadku .. od pewnego czasu zaczęłam na niego patrzeć jak na kogoś więcej niż tylko przyjaciela . przyjaźnie się z nim już 1,5 roku
Zakochałam się w mojej przyjaciółce. jak powinnam postąpić? 2012-02-08 00:12:32; Zakochałam sie w mojej przyjaciółce. Jak jej o tym powiedzieć ? 2011-02-25 19:10:35; Zakochałam sie w chłopaku który podoba sie mojej przyjaciółce!:(2011-05-09 15:48:43; Zakochałam się w przyjaciółce 2014-05-02 21:54:49
. Sama już nie wiem co mam robić, nie mogę przestać o niej myśleć... Może zacznę od tego że z Patrycją (moją przyjaciółką) przyjaźnimy się już dość długo i powiem szczerze że z nikim jeszcze nie byłam tak bardzo związana jak z nią. Nie widujemy się na co dzień bo mieszkamy w innych miastach, ale staramy się spotykać tak często jak tylko jest to możliwe. Wczoraj widziałyśmy się po raz pierwszy w te wakacje bo wcześniej żadna z nas nie miała na to czasu, ale mniejsza z tym. Umówiłyśmy się jak zwykle w centrum miasta więc gdy już dojechałam na miejsce zaczęłam iść w tym kierunku bo myślałam że jak zwykle tam się spotkamy, ale idę, idę i jej nie ma. Zadzwoniłam do niej i spytałam się gdzie jest to powiedziała że jest już na miejscu (podała mi również dokładnie miejsce w którym stoi) i poprosiła bym do niej przyszła - no to okej, idę. Przychodzę na miejsce i się zdenerwowałam bo byłam przekonana że nadal jej nie ma. Dzwonię do niej po raz kolejny co sprawiło że się mega roześmiała jak odebrała i powiedziała że stoi naprzeciwko mnie. Byłam tak zaskoczona że nie wiedziałam co robić bo na przeciwko mnie widziałam tylko chłopaka (i to bardzo przystojnego) i nikogo więcej. Oczywiście jak się okazało ten chłopak nie był chłopakiem tylko moją przyjaciółką i wiecie co? O mało co mnie z butów nie wyrwało... Patrycja zawsze była bardzo kobieca, śliczna, zgrabna, jeszcze do tego miała mega powodzenie u chłopaków czego zawsze jej zazdrościłam. A teraz? Wygląda w 100% jak chłopak, a po jej kobiecości nie zostało ani śladu. Jak niby miałam ją poznać? To nie była ta sama dziewczyna którą znałam wcześniej. Nie żebym była z tego powodu smutna czy coś bo właśnie tutaj zaczyna się problem... Po raz pierwszy raz w życiu poczułam motylki w brzuchu gdy mnie przytuliła i dała mi buziaka. Przez całe spotkanie starałam się być jak najbliżej niej, starałam się niby przypadkiem o nią ocierać, przysuwałam się do niej i ogólnie trochę mi odwaliło. Najgorsze jest to że serio poczułam się nią zafascynowana, a nie dość że martwię się teraz że chyba zakochałam się w niej na amen to jeszcze żeby tego było mało mam chłopaka. Nie wiem sama co mam teraz robić, pisałam z nią przed chwilą i wysłała mi zdjęcie jak całuje się z inną dziewczyną które podpisała "moja miłość" co o mało nie doprowadziło mnie do rozpaczy :'( Czuję się teraz tak strasznie zazdrosna o nią że chce mi się wyć... Nie chce by ktokolwiek inny ją przytulał :'( I teraz tu pytanie czy naprawdę dzięki tej zmianie mogłam zakochać się w swojej własnej przyjaciółce? Co ja mam teraz zrobić? :( Chyba naprawdę mi na niej zależy... Nie dość że nadal nie mogę dojść do siebie po tej jej metamorfozie to jeszcze teraz nie mogę sobie poradzić z tym że chyba naprawdę coś do niej poczułam :'( Proszę niech mi ktoś pomoże bo nie wytrzymam :'(
Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2012-11-14 13:19:30 Ostatnio edytowany przez tbr (2012-11-14 13:22:14) tbr Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-11-14 Posty: 95 Wiek: po 20, ale ciągle przed 25 ;) Temat: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu Bardzo trudny z niego człowiek, dosyć depresyjny z masą problemów i niełatwo mu wykrzesać z siebie jakieś odczucia do ludzi z prostej przyczyny - nie lubi ich. Paradoksalnie dlatego tak się zaprzyjaźniliśmy, bo spotkałam go w momencie, gdy po traumie chciałam się odciąć od ludzi, więc mieliśmy podobne doświadczenia i poglądy. Bardzo wiele rzeczy robiliśmy razem, nawet takie drobiazgi jak wspólne gotowanie czy doradzanie sobie wzajemnie podczas zakupów. Byliśmy prawie nierozłączni, po rozejściu się zwykle pisaliśmy do siebie smsy czy na gadu, zawsze miałam w nim oparcie a on we mnie. Dodatkowo nasze zainteresowania pokrywały się idealnie, więc zawsze mieliśmy o czym rozmawiać. Zrobiłabym dla niego prawie wszystko. Spotkałam swój ideał, nie? W ogóle nie przeszkadzały mi jego wady. Nawet nie wiem kiedy zaczęło mi na nim bardziej zależeć, a myślałam, że skoro jesteśmy tak podobni to wszystko samo się idealnie raz powiedziałam mu to dwa lata temu, usłyszałam niestety, że on nie jest w stanie wykrzesać z siebie jakieś emocje. Przeżyłam to naprawdę ciężko, chciałam zakończyć znajomość bo zbyt mnie to rozczarowanie bolało, ale w końcu przełknęłam przez wzgląd na to, jak trudno byłoby mi bez niego zostać. Udawaliśmy, że nic się nie stało i rozeszło się po kościach. Było jak dawniej. Teraz sobie myślę, że podświadomie chyba czekałam, aż coś się zmieni... Nie wspominając, że w pół roku schudłam 25kg z częściową myślą o tym, aby nie musiał się grubasa wstydzić W zeszłym miesiącu przeszłam załamanie nerwowe. Wieczne problemy w domu, ze sobą, to już mało istotne dlaczego. Był przy mnie ten cały czas, interesował się moim stanem, rezygnował z piwa z kumplem, żebym nie siedziała sama w momencie najgorszej rozsypki. Stwierdziłam że kurczę, jednak mi jeszcze na nim zależy i szczerze mu to powiedziałam. Drugi raz jednak nie usłyszałam tego co chciałam... Plus tym razem, że on kogoś ma na oku. Jak sam twierdzi, to nic pewnego, raczej bez perspektyw (dziewczyna jest równie trudna i mówi że widzi w niej swoje najgorsze, najbardziej wnerwiające cechy) i wciąż się gryzie co zrobić, ale dla mnie sytuacja jest gorsza. Nie chcę patrzeć na to co może być, nie będę umiała się jego ewentualnym szczęściem cieszyć. Mówiłam mu, że chcę zejść mu z drogi i nie przeszkadzać, ale powiedział, że choć powinnam zrobić to co dla mnie będzie najlepsze, to jednak taka wizja go przeraża i nie wyobraża jej sobie. Że jeśli odejdę, będzie czuł się na świecie sam. Tak, będzie się czuł sam nawet mając kogoś. Powiedział mi również, że nie znosi siebie za to, że brnie w coś bez przyszłości, a nie może się otworzyć na tych, których powinien. Że doskonale wie i czuje, że to na mnie powinno mu zależeć bo wie że pasujemy do siebie i ciągle ma nadzieję że któregoś dnia się obudzi i stwierdzi że mu się "odmieniło".Ale ja... nie mam w tej chwili pojęcia co zrobić. Zielonego. Boję się, że jeśli będzie "po staremu", to przez tłumienie wszystkiego w sobie przejdę kolejne załamanie. Z drugiej strony, nie chcę wszystkiego przekreślać, bo oprócz tego, że zależy mi na nim jako mężczyźnie, to zależy mi też jako człowieku. Co więcej, to pierwszy facet na którym tak mi zależy... i boję się też, że już nikogo takiego nie spotkam w życiu. W tych sprawach jestem dość że tak długo, ale potrzebowałam czegoś takiego. 2 Odpowiedź przez Kasiek24 2012-11-14 13:36:23 Kasiek24 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-09-13 Posty: 139 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacieluNo ja myślę, że kolega jest trochę samolubny. Chce mieć inną kobietę i ciebie dalej za przyjaciółkę, mimo,że wie co do niego czujesz i że jego związek bedzie dla Ciebie traumą! A te jego gadki, że powinien Cię kochać i tak dalej... To jest moim zdaniem gra na uczuciach i dawanie fałszywej nadzieji, żeby osiągnąć korzyść dla siebie. Jak by był wporządku co do Ciebie, to by czegoś takiego nie mówił! Może ty też spróboj się umawiać na randki i jednocześnie się z nim przyjaźnić. A może kogoś poznasz fajnego! 3 Odpowiedź przez tbr 2012-11-14 14:01:47 tbr Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-11-14 Posty: 95 Wiek: po 20, ale ciągle przed 25 ;) Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu Tak, może trochę racji w tym też to, że o innej dowiedziałam się właściwie troszkę przypadkiem, najpierw wspominał o niej jako koleżance, dopiero jak przycisnęłam to powiedział więcej. Że poznali się z 1,5 roku temu przez internet, a spotkali w te wakacje no i teraz ona do naszego miasta miała przyjechać, ale ciągle jej podobno jakoś nie po drodze. Zapytałam kiedy miał zamiar mi to powiedzieć, stwierdził że "po wszystkim" - znaczy niezależnie czy by się ruszyło w jedną czy w drugą stronę. Znam go na tyle że trochę wiem dlaczego to zatajał - nie znosi rozmawiać o swoich prywatnych sprawach i bał się reakcji - ale to też dość mocno mnie czy gra na uczuciach. Z jednej strony wiem, że naprawdę ma problemy w sferze emocjonalnej, leczył się swego czasu u psychologa. Z drugiej... nie okłamałby mnie czymś sam mówi, że najbardziej chciałby żeby było po staremu, ale że też doskonale wie że to samolubne z jego strony i żebym zrobiła to, co uważam za najlepsze dla siebie. Dostosuje się do tego co ja oswajam się z myślą, że z tego nic nie problem w tym, że gdyby nie był to mój najbliższy przyjaciel, zostawiłabym to nie oglądając się za siebie Tak jest mi bardzo trudno coś zdecydować. 4 Odpowiedź przez Melpomena 2012-11-14 16:21:31 Melpomena Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-09 Posty: 233 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacieluOn jest z Tobą absolutnie szczery, w 100%. I nie sądzę, żeby był samolubny, po prostu do tej pory traktował Cię jak najlepszą przyjaciółkę, bo tak pozwalałas mu się traktować. Bał się powiedzieć o tamtej dziewczynie bo widział jak przeżyłaś to 2 lata temu, gdy nie potwierdził swoich uczuc do Ciebie. Wiedział też, że masz problemy, więc taił tą informacje i liczył że samo się rozwiąże. Szanował twoje uczucia do niego ale tez nie dawał zbędnych nadziei. To w Twojej głowie wyrosła miłość i to Ty musisz się z nią mówi, że dostosuje się do Twojej decyzji znaczy to że nic do Ciebie nie czuje. Poza przyjaźnią oczywiście. Ja bym wyszła z tego układu bo będziesz cierpieć jeszcze bardziej gdy pewnego dnia wpadnie na kawę z nową kobietą. Co możesz zrobić teraz to odsunąć sie maksymalnie, będzie mniej bolało. Sądzę, że jeśli pozostaniecie w tych samych relacjach Ty będziesz projektować sobie coraz to nowe wizje licząc, że się coś zmieni a on nieświadomy będzie uszczęśliwiał tą drugą kobietę. Spalisz się w tym. Nie ma przyjaźni między kobietą a mężczyzną. Przekonałam się o tym wczoraj, kiedy zakończyłam bardzo ważną dla mnie relację z mężczyzną, dla którego byłam tylko przyjaciółką.... Boli jak cholera ale każdy z tego wychodzi cało, prędzej czy później rany sie goją. Nauczka na przyszłość - nie doszukiwać się ukrytego sensu i drugiego dna, tam gdzie ich po prostu nie ma 5 Odpowiedź przez ICC 2012-11-14 19:15:07 ICC Na razie czysta sympatia Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-11-06 Posty: 26 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacieluSytuacja jest klasyczną kiedy dwoje ludzi przeciwnej płci się przyjaźni,a jedno z nich coś zaczyna czuć do drugiego... Z jednej strony szkoda tracić przyjaciela, który zna Cię na wylot, ale z drugiej strony... jest strasznie ciężko i będzie corazz gorzej. Wycofaj się z tego układu czas leczy rany, za jakiś czas zapomnisz zaczniesz żyć normalnie i ułożysz sobie życie z kimś innym. Trwając dalej w tym układzie będziesz żyła złudną nadzieją, że wkońcu coś wydarzy i będziesz cierpieć,a później obudzisz się sama,a on będzie już mężem innej... 6 Odpowiedź przez sam22 2012-11-14 19:22:57 sam22 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-17 Posty: 1,012 Wiek: 35 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu Dałaś mu wolność, dałaś mu sygnał, że jesteś "na tak". On dał sygnał, że nie chce. Co teraz ja bym zrobił? Chyba dalej bym się przyjaźnił, ale jednak szukałbym innej bratniej duszy, chłopaka, do miłości, seksu, do życia. 7 Odpowiedź przez klarek 2012-11-14 22:44:58 Ostatnio edytowany przez klarek (2012-11-14 22:46:27) klarek Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-03-28 Posty: 896 Wiek: 52 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacieluMożna ci pozazdrościć takiego przyjaciela. To, że oboje jesteście lekko powaleni to żaden problem. Kto nie jest ? Myślę, że powinniście kontynuować tę przyjaźń, ale jak radzą poprzednicy zacznij szukać kogoś. I może porozmawiaj z nim żeby trochę wasze relacje rozluźnić. Wiem, że to trudne ale naprawdę myślę że warto potrzymać tę znajomość, ale dla twojego dobra nie powinna być ona tak "ścisła". Jeśli to prawdziwa przyjaźń to przetrwa te rozluźnienie kontaktów. Ja z moją ostatnią (1,5 roku "związku" a znajomości kilkanaście lat) bardzo bym chciał podtrzymać tę znajomość, ale coraz bardziej boję się że nie przetrwamy. Dlatego zazdroszczę Tobie tej znajomości. 8 Odpowiedź przez tbr 2012-11-15 00:41:25 tbr Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-11-14 Posty: 95 Wiek: po 20, ale ciągle przed 25 ;) Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu Dziękuję Wam wszystkim baaardzo za odpowiedzi Dopiero teraz widzę, jak straszliwie potrzebowałam opinii kogoś z zewnątrz. Bardzo podoba mi się określenie, że "oboje jesteśmy lekko powaleni", całkowicie się z tym zgadzam, zresztą często sobie to nawzajem mówimy Wiecie, miotałam się straszliwie co zrobić... Jak mówiłam, żal i przykro rozluźniać kontakty, ale ciężko też stać i się przyglądać z boku jak sytuacja się rozwinie. To samo z jego strony: niby mówi, żebym zrobiła to, co będzie najlepsze dla mnie, ale gdy wspominam o nawet nie tyle zerwaniu co rozluźnieniu kontaktów (nawet taki drobiazg jak oddzielne spędzanie okienek - studiujemy razem), on to przeżywa nie gorzej niż ja. Boi się okropnie, że znajomość umrze śmiercią naturalną, dzisiaj przyznał nawet, ze za każdym razem jak o tym wspominam to czuje, jakby coś go trzepnęło w głowę. I że właściwie to bardzo cieszy go, że się miotam i w ogóle mam wątpliwości, a nie od razu odchodzę. Jesteśmy chyba zbyt mocno od siebie uzależnieni, zawsze wszystko robiliśmy wspólnie. Różnie bywało, ale szliśmy przez życie ramię w ramię jak żołnierze Dzisiaj też powiedział mi coś takiego, że najgorsze będzie, jeżeli ja się odsunę a się okaże że nie było po co... Wciąż podkreśla, że sam nie wie bo tamta relacja między nimi też nie jest taka prosta, zresztą to tylko z jego strony chwilowo zauroczenie. Gdy dziś też mówiłam mu, że trudno jest mi zachowywać się "normalnie", bo patrząc na niego uświadamiam sobie, że nie zależy mu i nigdy nie będzie tak zależało na mnie jak mi na nim, powiedział tylko, że choć w tej chwili to może brzmieć żałośnie i niewiarygodnie, to w 100% pewna tego być nie zanim zganicie mnie, że głupia robię sobie nadzieje - nie robię i mimo wszystko, wolałabym żeby mi takich rzeczy w ogóle nie mówił To już specyfika jego charakteru. Wiem że zależy mu na mnie diabelnie - tylko niestety w inny sposób, niż bym ostatnie dni sporo rozmawialiśmy, ale właściwie nie doszliśmy do żadnego konkretnego wniosku co robić, z powodów opisanych wyżej. Dziękuję Wam, pomogliście podjąć mi decyzję o lekkim rozluźnieniu tej więzi dla mojego dobra Jutro z nim o tym porozmawiam, tym razem bez miotania nadchodzi czas na odrobinkę egoizmu... 9 Odpowiedź przez tbr 2012-11-17 14:18:20 Ostatnio edytowany przez tbr (2012-11-17 14:19:49) tbr Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-11-14 Posty: 95 Wiek: po 20, ale ciągle przed 25 ;) Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu Przepraszam za posta pod postem, ale to dotyczy czegoś innego, mam nadzieję że nie będzie usunięty Wiecie, zgodnie z Waszymi radami mu powiedziałam, że czas rozluźnić kontakty Przyszedł do mnie w czwartek bo mieliśmy wspólnie do zrealizowania projekt, ale po skończeniu go rozsiadł się i strasznie odwlekał pójście gadając o głupotach, jakby przeczuwał że jak wyjdzie, to coś się stanie. Gdy w końcu stwierdził że już pójdzie, wyszłam z nim, jakoś wolałam powiedzieć mu to na spacerze No i owszem, wiedziałam, że go to trzepnie, ale nie przypuszczałam że AŻ tak... Powiedział wręcz, że chyba nic go tak jeszcze nie przybiło jak to. Na moje słowa, że inaczej się nie da i jest to przemyślana na spokojnie, bez histerii decyzja stwierdził, że no widzi jak stanowczo to mówię i właśnie to jest chyba najgorsze. Sporo mówił, głównie to że boi się, że beze mnie nie da sobie rady i po pewnym czasie staniemy się sobie jak obcy i nie będzie czego ratować, a do tego nie chce się przyzwyczajać. Że będzie strasznie tęsknił, nawet za najmniejszymi drobiazgami. I że ciągle miał i jeszcze wciąż ma nadzieję, że tego nie ogóle nie chciał zakończyć tego spaceru, mówił że ciężko mu się na to zdobyć, skoro nie wie kiedy zdarzy się następny a ten jest póki co ostatni. Odprowadził mnie pod samą bramkę domu, co mu się nigdy nie zdarzyło i strasznie mocno przytulił Na tym samym spacerze powiedział mi też coś trochę dziwnego, że jest widać beznadziejny, skoro nawet nie zauważył że u mnie były takie zawirowania, że chciałabym znów z nim swoją przyszłość związać a u niego było prawie cały czas jak linia prosta, więc myślał że może się zacząć rozglądać za kimś. Na moje słowa, że skoro była "linia prosta" to naprawdę robię dobrze, poprawił że przecież powiedział że "prawie" i że teraz z kolei pewnie ja nie zauważyłam że od początku tego roku akademickiego, jak on to ujął, "u niego też trochę się zmieniło i bardziej mnie lubi". Kosmos, to się robi coraz dziwniejsze Ale pomyślałam, że nawet jeśli jest jakiś mały zalążek, to i tak rozłąka jest mimo wszystko potrzebna, nie? Jeśli mnie straci, to może doceni Jeśli nie... się na uczelni, na zajęciach, mieszkamy obok siebie więc i powroty są wspólne. Wczoraj, pierwszego dnia tej rozłąki, przez pół dnia zachowywał się jakby był na mnie obrażony, nawet wyciągnął komórkę i przy mnie zaczął czytać jakieś stare, krótkie smsy od tej koleżanki Potem mu przeszło, starał się być najbliżej mnie jak się da, najbliżej na ile pozwalałam. Nie traktowałam go jak powietrze, odpowiadam na to, o co zapyta, czasem zażartuję... ale to tyle Już w drodze powrotnej zaczął mówić, że wciąż trudno mu oswoić się z tą sytuacją, nie podoba mu się i w ogóle się w niej nie odnajduje. I że go mój "chłód" przeraża, że tak szybko zmieniłam podejście. Wcale też mi nie przytakiwał zbyt mocno gdy powtarzałam, że innego wyjścia nie widzę. Powiedział nawet coś takiego, że skoro ja nie widzę to nie znaczy że go nie ma, może jakiś psycholog by widział Ech, pewnie że jest mi smutno, ale będę twarda. I dalej uważam, że to była dobra decyzja A nuż coś zrozumie? Głupia sytuacja, jedno bez drugiego żyć nie może a tu o 10 Odpowiedź przez klarek 2012-11-17 14:52:19 klarek Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-03-28 Posty: 896 Wiek: 52 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacieluZnalazłaś cudownego przyjaciela ale sytuacja zrobiła się kompletnie niezdrowa. I tak trzeba. On musi zrozumieć, że to dla waszego dobra. Może z tej kwarantanny wyniknie coś lepszego Któż to wie. Jednak zachłanna przyjaźń to nie przyjaźń. to egoizm. Przyjaźń nie ma wartości. To po prostu co do smutku. Wiesz. Rok już mija jak zakończył mi się związek. Krótki (1,5, roku), powalony, niezdrowy z wieloletnią koleżanką, przyjaciółką. I strasznie mi jej brak. Jako przyjaciółki. Ale kwarantanna musi być. Może przyjaźń nie przetrwa. Więc nie była przyjaźnią. Wiele lat temu rozstałem się z pewną dziewczyną. Źle się rozstaliśmy. Po kilku latach spotkaliśmy się przypadkiem i przyjaźń nagle wybuchła. I tak jest do dzisiaj. Widzimy się może 1-2 w roku, raz na jakiś czas pogadamy przez telefon, czy skype. Ale zawsze jest to obopólna radość, że się widzimy i rozmawiamy. 11 Odpowiedź przez tbr 2012-11-17 15:51:11 tbr Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-11-14 Posty: 95 Wiek: po 20, ale ciągle przed 25 ;) Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu Owszem niezdrowa, ale chwilami mam trochę poczucie winy że to ja "nawaliłam" Niby wiem że to nie tak do końca moja wina, że na to się większego wpływu nie ma, ale to z mojej strony wyszło przecież...Na jego słowa że boi się że to umrze śmiercią naturalną powiedziałam mu, że ja się o to nie boję, bo jeśli to jest szczere i prawdziwe, to przetrwa. Ale on... wciąż swoje Jak pisałam, wczoraj chyba nie mógł się zdecydować czy jest zły na mnie czy załamany. Wiem dlaczego - jak mówiłam, to trudny i zamknięty w sobie człowiek. To przede mną mógł się otworzyć, do mnie mógł się zawsze zwrócić. Potrafię sobie wyobrazić czym jest dla niego taka strata. Ale tak trzeba Może zrozumie co nieco. Może tamta znajomość nie wyjdzie, bo póki co to mówił o tym jak o czymś mało że marudzę, płaczę i jęczę, bo jestem całkowicie spokojna, ale to dopiero drugi dzień a strasznie mi go brakuje Brak mi smsów z głupimi, zrozumiałymi tylko dla nas żartami, wymyślnych sposobów życzenia sobie dobranoc, gotowania mu obiadów (bo noga z niego w kuchni), "ochrzaniania" za bałaganiarstwo za każdym razem gdy do niego przychodziłam... Oby jemu też A to Twoja przyjaciółka nie chce kontynuować tej znajomości, że mówisz że Ci jej brak? 12 Odpowiedź przez Melpomena 2012-11-17 20:01:23 Melpomena Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-09 Posty: 233 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacieluHmmm, bardzo to zabawne Chyba cieszę się, ze tak się Twoje sprawy z przyjacielem układają Doradzałam Ci zerwanie kontaktu ale w głębi duszy przeczuwałam, że on będzie starał się Ciebie za wszelka cenę zatrzymać. Przetrzymaj go trochę, myślę, ze zatęskni i zrozumie co traci. Jest szansa, że będziecie mieli happy end Wiesz, co się wydarzyło u mnie? W poniedzialek zakończyłam kontakt z moim przyjacielem, do którego czułam więcej niż on do mnie. Uznałam, ze trzeba się ratować jeśli on nie odwzajemnia moich uczuć. Po spokojnej rozmowie, gdzie wyglądał jak zbity pies przyznał że nie może mi dawać złudnych nadziei, ze coś między nami wyjdzie a nie jest w stanie wejść w związek tak szybko jak ja bym tego chciala. Więc przyznał, że trzeba to zakończyć. Po czym trzeciego dnia napisal, że życie be ze mnie jest piekłem i żebym dała nam jeszcze jedną, ostatnią szansę. Bez presji i stresu, zobaczymy, czy wyrośnie z tej przyjaźni uczucie. Jestem od niego uzależniona i nie umiem tak po prostu odejść. Więc zostałam przy nim Życie czasem płata różne figle Życzę Ci, aby Twój mężczyzna wreszcie zrozumiał, że tylko z tobą będzie szcześliwy i nie bał się zrobić kroku w przyszłość. 13 Odpowiedź przez klarek 2012-11-17 20:18:57 Ostatnio edytowany przez klarek (2012-11-17 20:20:26) klarek Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-03-28 Posty: 896 Wiek: 52 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu tbr napisał/a:A to Twoja przyjaciółka nie chce kontynuować tej znajomości, że mówisz że Ci jej brak?To chyba dość poplątane. Ma chyba jakieś braki emocjonalne a blisko końca wakacji chyba miała jakieś "załamanie" i coś jej się widziało że dalej czuje coś do mnie. Spotkaliśmy się i cisza. JA już naprawdę ostygłem z miłością do niej. Ale znamy się kilkanaście lat i strasznie mi smutno czasami bez tych smsów, maili, rozmów, spotkań. Takich właśnie kumplowskich. Po zerwaniu jak już przestałem się starać, to właściwie tylko ja szukałem kontaktu na zasadzie starych czasów. A z jej strony suche odzywki i zero własnej inicjatywy. Albo wymówki że nie może bo to, bo tamto. Chyba tylko raz się odezwała z propozycją przejażdżki rowerowej. Ale z kolei ja to zignorowałem. Jak na 1 rok od zerwania to jedna inicjatywa z jej strony to trochę mało, bo tej letnio-jesiennej akcji nie liczę. Może akurat miała doła i tak się jej przypomniałem. No nic. Zobaczymy. 14 Odpowiedź przez tbr 2012-11-17 23:26:48 tbr Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-11-14 Posty: 95 Wiek: po 20, ale ciągle przed 25 ;) Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu Melpomena - o kurczę, ale to fajne! Naprawdę, aż się śmiałam do monitora, tak pozytywnie mnie ta historia naładowała Oczywiście, że go przetrzymam, będę twarda. Choć dzisiaj koło południa miałam moment załamania, chciałam wziąć komórkę i napisać mu, że czuję się beznadziejnie, nie mogąc podzielić się z nim informacją, że chyba ktoś na górze nie chce żebym piła tyle kawy bo wcisnęli mi w sklepie skwaśniałe mleko, że mi w ogóle smutno bez niego. Ale byłam twarda! Zadzwoniłam do przyjaciółki, poplotkowałyśmy, przeszło. A ja jestem z siebie dumna, że realizuję za tego posta, naprawdę ogromne Bo w trudnych sytuacjach zawsze wydaje się, że jesteśmy jedynymi na świecie pokrzywdzonymi w ten sposób... ale ta podobna sytuacja dała mi nadzieję, że i tu się ułoży. Nie wiem jeszcze w jaki sposób, ale że będzie lepiej Życzę Ci tego samego, żebyśmy za jakiś czas obie mogły pochwalić się naszymi wymarzonymi facetami! klarek - poczekaj, żadnej przyjaźni nie warto tak przekreślać. Ponoć brak przyjaciela jest równie niebezpieczny dla organizmu co alkohol czy papierosy Troszkę szkoda, że propozycję przejażdżki zignorowałeś, duma urażonej kobiety jest wielka 15 Odpowiedź przez dziwnaismutna 2012-11-18 00:22:06 dziwnaismutna Netbabeczka Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-05 Posty: 488 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu Klarek, tez mam takiego przyjaciela, kiedyś bylismy zakochani, ale parą nie byliśmy. Ja walczylam jakis czas o niego, ale sie nie udało. Teraz czasem sie odzywamy , czasem spotkamy, nawet w usta sie pocalowalismy ostatnio, ale oboje wiemy- ze tyle juz bylo wczesniej nieporozumien, rozstan ze nigdy nie bedziemy razem. Ja juz tez nic nie czuje do niego i nie chce z nim byc. Moje uczucie wygaslo, razem z rozczarowaniem, straconym czasem, przepychankami z nim, walka o nic....Chyba lepiej szukac nowego, czegos co bedzie mialo sens, a nie odgrzewac stare przyjaznie.......... 16 Odpowiedź przez Melpomena 2012-11-18 02:45:56 Melpomena Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-09 Posty: 233 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu Tbr, trzymam za was kciuki! U mnie sytuacja jest trochę skomplikowana bo my oboje jesteśmy w związkach... od początku byliśmy ze sobą szczerzy i to on zaproponował mi przyjaźń wiedząc, że nie możemy dać sobie więcej, niż byśmy chcieli. Ja od razu chciałam uciekać ale on mnie zatrzymał, nie było już odwrotu. Zresztą wiesz doskonale, o czym mówię spotykasz taką osobę jeden jedyny raz i czujesz, że znacie się całe życie. Fenomen którego nie można wytłumaczyć. I nie jest to żadna fascynacja seksualna czy pożądanie, między nami nie było nigdy nic. To jest magia, którą się czuje w głowie, a nie w brzuszku Ja jak i Ty mogę powiedzieć, że zrobiłabym dla niego wszystko. Rzuciłabym mój zdroworozsądkowy związek w cholerę dla reszty życia przy nim. Kiedy się rozstawaliśmy "już na zawsze" on powiedział dosłownie to samo co Ty - że prawdziwa przyjaźń nie umiera nigdy i przetrwa wszystko a ja chciałam mu dać w myślach w psyk za jego naiwność!Oczywiście pokiwałam tylko głową i to było na tyle. Zawzięłam się i milczałam przez kolejne dni, zero sms, zero maili. Aż on oszalał i napisał )) - pamiętaj, że tu jestem i czekam, kiedykolwiek mnie będziesz potrzebowała. Ja nic, dalej twardo, przeciez nie tego kolejnego dnia przyszedl mail, niezmiernie miły ze slowami - czekałem na Ciebie tyle lat a teraz nie pozwolę Ci odejść, nie odpuszczę Mój się cały czas boi, że nam się nie uda ze względu na spore przeciwności, które nas niestety czekają ale ja jestem cierpliwa, poczekam na niego Tbr, myślę, że ta mała rozłąka jest wam potrzebna. Jeżeli on jeszcze nie zrozumiał co do Ciebie czuje, stanie się to właśnie teraz. Bądź spokojna i stanowcza, dałaś temu związkowi wszystko co mogłaś, teraz jego kolej. Myślę, ze nie będzie szukał nikogo innego, kiedy w Tobie ma tak naprawdę wszystko, czego mu brak do szcześcia. Tylko jeszcze o tym nie wie ) 17 Odpowiedź przez tbr 2012-11-18 17:00:50 tbr Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-11-14 Posty: 95 Wiek: po 20, ale ciągle przed 25 ;) Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu Dziękuuuję za takie wsparcie duchowe, to mi naprawdę dużo daje, wyściskałabym Cię za to gdybyś była tutaj obok :))) Szczególnie gdy już mam chęć złapać za komórkę to sobie przypominam, że mam czekać przecież!Oj wiem o czym mówisz :) Nie jest to jakieś zauroczenie w stylu "łaaał, on jest taki fajny", a na jego widok od razu motylki i zdrowy rozsądek idzie się bujać. Poznaliśmy się trzy lata temu na studiach i od razu znaleźliśmy wspólny język, wszystko wyszło całkowicie naturalnie. Pamiętam w jakim szoku byłam, gdy stwierdziłam że mamy tyyyle wspólnego, do tamtej pory myślałam że jestem dość "oryginalna" :) Znam go na tyle dobrze, że wiem jakie ma i zalety i wady, masę razy mnie wkurzył (a masę razy ja jego) i nawet parę razy były groźby, że to koniec znajomości, ale rozchodziło się po kościach bo trudno żyć bez siebie i się niedoskonałości puszcza w niepamięć... Nawet teraz, w ciągu tych ostatnich dni raz zapytał mnie, czy ja naprawdę wyobrażam sobie życie z nim, wiedząc jaki jest. Powiedziałam że owszem, właśnie z tego powodu to sobie wyobrażam, akceptuję go całkowicie. Ciężko mu chyba było uwierzyć, bo powiedział że z nas to ja jako człowiek jestem ta dobra. Wtedy spytałam go, czy jeszcze za mało mu w złości nagadałam że tak twierdzi i że widać on tego u mnie też nie zauważa a to o czymś świadczy :)To po prostu człowiek, przy którym dobrze, bezpiecznie się czuję, z którym rozumiem się w pół słowa, wystarczy "no wiesz, o co mi chodzi". Który ma cierpliwość do moich słabych stron i u którego mnie takie do szału nie doprowadzają. Tak, zdecydowanie wyobrażam sobie resztę życia z kimś takim! Czuję, że to dojrzałe i przemyślane jak nic innego. Jak mówisz, w głowie a nie brzuszku :)Mój jeszcze nie dał znać. Pierwszego dnia rozłąki powiedziałam mu, że jeśli będzie chciał mi coś powiedzieć, to zna maila, zna nr komórki, zna nr gadu. Odebrał to niestety jak słowa "nie chcę z tobą rozmawiać, kontaktuj się przez internet", ale go poprawiłam, że miałam na myśli sytuację, gdyby było mi głupio w twarz. Powiedział że raczej nie skorzysta, jak już to woli porozmawiać normalnie. Więc będę czekała ;)Mam tylko drobny problem z tym, jak traktować go na uczelni. Staram się spędzać przerwy w otoczeniu koleżanek, ale na każdych zajęciach siedzimy obok siebie. Pierwszego dnia spytał, czy ma usiąść obok mnie, ale gdybym powiedziała że nie, to mógłby pomyśleć że w ogóle znać go nie chcę... Problem w tym, że mamy ten sam plan i mieszkamy na tym samym osiedlu, więc siłą rzeczy jakiś czas się widzimy i spędzamy ze sobą. Wolałabym móc w ogóle się nie widzieć, ale to już chyba nie do przeskoczenia ;)My kobiety to jednak jesteśmy złote istoty, że tyle przechodzimy, no nie? Tylko kiedy oni zrozumieją, komu na nich tak naprawdę, ale to naprawdę zależy :P 18 Odpowiedź przez Melpomena 2012-11-20 16:32:57 Melpomena Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-09 Posty: 233 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu))ciesze sie, że jestes taka twarda daj znać jak sprawy że najrozsądniej będzie, jeśli będziesz go traktowała na luzie i z szacunkiem, jednak bez spoufalania się. Bądź pomocna i życzliwa niech jednak on wie, że w pewnym stopniu nie jestes już dostępna dla niego tak jak dawniej. wszystko jest na dobrej drodze 19 Odpowiedź przez tbr 2012-11-20 21:59:58 Ostatnio edytowany przez tbr (2012-11-21 00:31:21) tbr Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-11-14 Posty: 95 Wiek: po 20, ale ciągle przed 25 ;) Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu No nie powiem że jest lekko na duszy Dziś nawet jak przechodziłam obok salonu fryzjerskiego to z marszu stwierdziłam że wstąpię, żeby (dosłownie!) czymś głowę zająć... Zostawiłam tam 35zł, ale faktycznie czuję się lepiej Głównie temu lekko nie jest, że on teraz przechodzi chyba jakiś etap złości na mnie, że taką decyzję podjęłam. Właśnie w tej chwili robi mi w smsach żale, że przecież mówiłam że to nie będzie traktowanie go jak powietrze a już niewiele mi do tego brakuje - a ja po prostu niepytana odezwałam się do niego może 3, 4 razy Że pewnie że nie myślał że będzie jak do tej pory, ale wkurza go to jak jest teraz bo takiego czegoś chyba też się nie spodziewał, choć takie było założenie...Powiedziałam mu żeby nie robił mi pretensji bo to nie tak że to mój ot taki kaprys i zapytałam, czy chce o tym porozmawiać, odpisał że jeszcze teraz nie, bo jest zbyt tym wszystkim rozbity i żebym się nie przejmowała. Ja z kolei odpisałam, że się nie przejmuję, tylko gorzej że on tak podchodzi, bo jak to ja będę się starała to to będzie nieco niepoważne Po tym napisał mi już tylko, żeby nie ciągnąć tego dalej, on zaraz w pracy będzie i w ogóle to dobranoc Chyba przeżywa lekki szok i panikę że jestem tak spokojna, do tej pory raczej byłam taka "przeżywająca" 20 Odpowiedź przez tbr 2012-11-21 22:26:43 tbr Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-11-14 Posty: 95 Wiek: po 20, ale ciągle przed 25 ;) Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu Ech, skiepściłam chyba sprawę Nie byłam dziś twarda Wracaliśmy dziś z uczelni, on ani słowem się nie odezwał a propo wczorajszych smsów że ma do mnie żal. Niestety, bolało mnie okropnie że nie zamierza tego jakoś komentować więc w końcu sama go zapytałam, czy może chce coś powiedzieć, że np o co te pretensje bo mi się wydaje że trochę jakby nie miał do tego prawa... Stwierdził że wczoraj wszystko napisał i właściwie to już mu przeszło, dziś nawet go nie wkurzało że się nie odzywałam na uczelni i chyba zaczyna się powiedziałam mu, że no skoro tak to ok, widać tak miało być. Wtedy spytał, czy ta rozłąka to nie jest przypadkiem jakiś test czy jest mnie wart, bo kobiety to tak robią chyba Powiedziałam mu że no w pewnym sensie trochę i tak, choć pewnie myślał że zaprzeczę. Że chciałam zobaczyć co zrobi, ale jestem niemile zaskoczona, że raz że pretensje a dwa że jest raczej dość bierny... To stwierdził - i to niestety cecha jego charakteru o której zresztą wiem od dawna - że jak na pewno wiem to nie ma takiego odruchu że pcha się tam gdzie go nie chcą... I że dziś nienajlepszy dzień na taką rozmowę bo jest zmęczony po pracy i podirytowany, może chyba happy endu u mnie nie będzie Trochę siebie widać przeceniłam. 21 Odpowiedź przez Melpomena 2012-11-22 04:41:28 Melpomena Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-09 Posty: 233 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu szkoda nie muszę nic mówić, że odkryłaś niepotrzebnie swoje karty i teraz on myśli, że grasz z nim w gierki. Faceci tego nie że jeżeli ucinasz kontakt to na amen. Wtedy by się okazało czy idziecie w tą czy w tamtą stronę. Niestety zgubiła Cię niecierpliwość i brak silnej woli Cóż, nie będziemy płakać nad rozlanym mlekiem. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło Musisz teraz zdecydować, czy wracacie do relacji koleżeńskich. Co będzie dalej, czas mnie wszystko zmierza ku lepszemu. Nie wspominamy ani słowem o tym co było, kontaktujemy się codziennie powoli patrząc, jak nasza relacja rośnie w siłę. Widzę ostatnio u niego sporo zmian, również co do wyglądu i domyślam się, ze ma to głęboki związek ze mną. Jestem pełna optymizmu, że się uda 22 Odpowiedź przez tbr 2012-11-22 11:31:31 Ostatnio edytowany przez tbr (2012-11-22 11:33:48) tbr Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-11-14 Posty: 95 Wiek: po 20, ale ciągle przed 25 ;) Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu Wiem, ale powiem Ci szczerze, że zaczynałam powoli dostrzegać beznadziejność tej sytuacji i właśnie w którą stronę idziemy... Dziś mija tydzień, a z jego strony nie było prób pojednania, tylko właśnie jeszcze pojawiły się pretensje w moją stronę i obrażanie się, że się nie odzywam a potem zamiast coś z tym robić to zaczął się godzić z losem Bo kontakt ucięłam na amen, ale było to trochę utrudnione z racji że codziennie się widzimy. Jeśli to do mnie miał żal, to mnie to tylko uświadomiło, że nie zależy mu tak na mnie jak powinno. Ba, nie wiem teraz czy nawet zależy na znajomości jako takiej... Pewnie nigdy by nie powiedział czegoś takiego jak Twój przyjaciel, że ciężko mi bez ciebie i spokojnie poczekajmy co z tego wyniknie. Zaczekałabym się na śmierć Wspominałam parę razy, że to trudny człowiek, z problemami. Tylko że jeżeli nie zdobędzie się na odrobinę emocji to nigdy nikogo przy sobie nie zatrzyma, 3 tygodnie temu na przykład jedna koleżanka też z nim całkowicie kontakt zerwała, mając dość...No i chyba się nie zdecyduję wrócić do koleżeńskich relacji, przynajmniej na razie. Nie dam rady, wciąż będę o tym wszystkim myślała i nigdy się z niego nie co do przyznania się - zna mnie na tyle, że nie było sensu iść w zaparte Nawet gdybym powiedziała że "nie, skądże" to by nie szczęścia i powodzenia I zazdroszczę oczywiście 23 Odpowiedź przez tbr 2012-12-17 00:05:57 Ostatnio edytowany przez tbr (2012-12-17 00:07:59) tbr Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-11-14 Posty: 95 Wiek: po 20, ale ciągle przed 25 ;) Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu No dobrze, skoro mam przenieść post... Choć wydawało mi się, że to już inny przypadek bo chodziło mi tam o pomoc psychiczną osobie z problemami, ale w porządku Przeklejam post z innego działu w jego oryginalnej formie, więc proszę się nie dziwić, jeśli forma wydaje się sztuczna Sprawa dość złożona i delikatna, proszę z góry o cierpliwość i wyrozumiałość jeśli zamotam Otóż - mam bliskiego przyjaciela. Był mi dużo bliższy niż obecnie przez długi czas, bo teraz nasze drogi się krzyżują mniej. Powód? Ja czuję do niego coś więcej niż przyjaźń, on tego nie odwzajemnia. Wie, że powinien, ale nie odwzajemnia. Poza tym niedawno wplątał się w dziwną internetową znajomość bez perspektyw (on by chciał, ona nie), tak w tym tkwi i to kolejna przeszkoda. Trochę telenowelowato W każdym razie ja zdecydowałam o dość mocnym rozluźnieniu tej znajomości, co on strasznie przeżywa. Opisałam to w moim innym wątku, ale to teraz nie jest tak do meritum sprawy. Odkryłam przypadkiem pewien czas temu, że cierpi on na dość poważną fobię społeczną, znajdując jego posty na jednym z for internetowych. Wiedziałam, że jest to trudny człowiek z depresyjnymi myślami, ale nigdy bym nie pomyślała, że ma AŻ takie problemy, byłam przerażona, czytając jego wpisy. Nie wiedziałam na przykład, że tak stresuje go przebywanie w towarzystwie, że między zajęciami chodzi czasem do toalety i wymiotuje ze stresu. Pisał też, że ma okropne kompleksy na tle tego, że czuje się gorszy od reszty - jego zdaniem - świetnie sobie radzących ludzi na roku (studiujemy niełatwy kierunek, wymagający dużo pracy). Woli nie odzywać się na zajęciach, bo się boi, że powie jakąś głupotę i nauczyciel będzie się śmiał. Co do mówienia głupot to ma to też w stosunku do znajomych, boi się wdawać w dyskusje, bo twierdzi że i tak swojego zdania nie obroni i nie ma tematów do rozmów. Uważa, że wolno myśli, niczego nie umie i zwyczajnie wmawia sobie, że jest głupi. Oczywiście wg mnie (całkowicie obiektywnie) to po prostu normalny, inteligentny facet, tyle że pogrążony w czarnych myślach... Może najwyżej nieco niedomyślny, ale to przecież męska cecha Strasznie dobija go każda porażka, nawet drobne potknięcie sprawia, że czuje się jak idiota i bardzo to przeżywa. O sobie samym zdanie ma niesamowicie niskie i uważa, że jest totalną sprawa, że poważnie podejrzewam, że mnie odrzuca właśnie z takiego powodu, przynajmniej częściowo. Ja się uczę dobrze, bez poprawek i innych większych problemów, świetnie dogaduję się z nauczycielami i ludźmi z otoczenia. Najwyżej jestem troszkę dziwna i humorzasta Ale wracając do tematu - kiedyś, dawno temu, powiedział mi że ja zasługuję na kogoś lepszego, na moim poziomie (w domyśle: nie na niego). Dlatego uważam, że on może sądzić, że jestem dla niego "za mądra" i choć mówiłam mu wprost że akceptuję go takiego jakim jest, to słabo to dociera. A tamta dziewczyna studiuje kierunek dość mało wymagający i jest równie zdołowana życiem jak on, co go tylko coraz gorzej nakręca, wpada w jakąś obsesję...I tu zwracam się z pytaniem i prośbą - jak dotrzeć do takiej osoby? Ma ktoś podobne doświadczenia? Już pomijając kwestie jak go do siebie przekonać, że moglibyśmy spróbować (ja wciąż jestem gotowa na takie coś, całkowicie świadoma ewentualnych trudności - w "dobre dni" i ogólnie przy mnie jest bardzo dobrym człowiekiem), ale po prostu co robić? Czy mogę go jakoś z tego wyrwać? To człowiek bliższy mi niż rodzina, bo w domu u mnie nie jest lekko...Zupełnie nie wiem co teraz robić. Do tej pory wydawało mi się, że skoro mnie odrzuca, to powinnam się odsunąć, ale nie wiedziałam że tak wszystko przeżywa, nie chcę mu dokładać problemów Wiem, że powinnam też myśleć o sobie i uspokajając - głupia nie jestem i nie zamierzam pakować się w coś toksycznego, jednak chciałabym mu pomóc wyjść na trochę prostszą drogę... Tylko jak, skoro nasze kontakty powinny być ograniczone? Po jego wyznaniu, że nie odwzajemnia moich uczuć, nie możemy przyjaźnić się tak blisko jak było to do tej pory (a było na takiej stopie, że bez problemów spaliśmy obok siebie w jednym łóżku), ja czuję się zbyt zraniona i naprawdę chciałabym się odsunąć. 24 Odpowiedź przez tbr 2014-09-12 22:57:41 tbr Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-11-14 Posty: 95 Wiek: po 20, ale ciągle przed 25 ;) Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu Odkopuję na chwilę swój dawny wątek Minęły już prawie dwa lata od tej mojej rozpaczy, że nie kocha i o nie, co teraz Pokrótce jak się sytuacja rozwinęła - wspomniany przyjaciel był w końcu w związku ze wspomnianą dziewczyną, ale był to związek trudny, niestabilny i po roku go rzuciła. W międzyczasie ja ucięłam lekko znajomość, ale tak żeby po prostu się odkochać i żyć własnym życiem, bo czas był ku temu co odkopuję wątek? Żeby dać nadzieję dla wszystkich nieszczęśliwie zakochanych, bo istnieje życie po takiej nieszczęśliwej miłości Jakiś czas po tym, jak postanowiłam być twarda i nie pchać się tam, gdzie mnie nie chcą, spotkałam faceta, któremu udało się znowu wywołać u mnie te przysłowiowe motylki (i fruwają tam do dzisiaj) Totalne przeciwieństwo przyjaciela, także pod względem wyglądu, a jednak... Kto by pomyślał? Ja na pewno nie, gdy tak wspominam ten czas dwa lata mieszkamy już razem, planujemy wspólną przyszłość, a ja czuję się najbardziej kochaną kobietą na świecie Wnioski?1) nie traktujcie niewypału jak koniec świata2) nie marnujcie czasu na kogoś, kto was nie chce!3) nie traćcie nadziei, że jeszcze spotka was szczęście 25 Odpowiedź przez kobitka2 2014-09-12 23:50:29 kobitka2 Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-09-11 Posty: 35 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacieluO matko... chciałabym powiedzieć, że świetna historia, ale to źle zabrzmi. A chodzi mi przecież o morał końcowy, który fatygowałaś się zamieścić. Super sprawa, aż mi się na sercu ciepło zrobiło. Przeczytałam wątek, bo sama obecnie jestem w związku z przyjacielem ( czy bardzo dobrym kolegą) i myślałam, że będę mogła w czymś pomóc To co nasunęło mi się na myśl to fakt, że u nas On tylko zagaił kilka razy i dał mi czas żebym sama do tego doszła, że mam u boku wspaniałego faceta:) Dlatego może nie było to tak drastyczne przeżycie dla mnie jak dla Twojego przyjaciela. Ale najlepsze w tym wszystkim jest to że to wszystko jest już NIEWAŻNE Nie znam Cię, ale i tak cieszę się Twoim szczęsciem!!! Pozdrawiam serdecznie! 26 Odpowiedź przez dymitrop 2014-09-13 12:52:53 dymitrop Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-04-20 Posty: 302 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielua tak z ciekawości to już w ogóle z nim nie gadasz? (friendem) 27 Odpowiedź przez tbr 2014-09-13 15:43:58 Ostatnio edytowany przez tbr (2014-09-13 15:45:27) tbr Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-11-14 Posty: 95 Wiek: po 20, ale ciągle przed 25 ;) Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu dymitrop napisał/a:a tak z ciekawości to już w ogóle z nim nie gadasz? (friendem)Nie no, nie jest tak że udaję że go nie znam - odzywałam się normalnie, po prostu rzadziej i mniej "wylewnie". Nawet wpadał czasem do mnie i mojego faceta na imprezy. Ale w którymś momencie (jakieś 1,5 miesiąca temu) stwierdziłam że to zwykle ja się odzywałam co słychać, więc powiedziałam sobie dość, skoro to tylko mi zależy jakoś na tej znajomości. Jak przestałam pisać, to i od niego znaku życia po dziś dzień nie ma Nie to nie, wcale mnie to nie boli. Czasem nawet zapominam, że istnieje ktoś taki Poza tym doszły mnie słuchy że pozwala sobie wśród znajomych na niewybredne komentarze względem mnie i mojego chłopaka - a to że takie dwa gołąbeczki zakochane aż do wymiotów, a to że poleciałam na takiego, co więcej zarabia i jest zaradny czy wreszcie, co przelało czarę goryczy, że szybko się pocieszyłam i czekać na niego nie wiecie, tamtą dziewczynę też podobnie obsmarowywał przy innych, w rozmowie ze mną nazwał ją raz nawet "moja niby-dziewczyna", więc to nie tak że miał coś personalnie do mnie, a chyba ogólnie wśród ludzi żyć nie tym wszystkim doszłam do wniosku, że nie jest warty uwagi nie tylko jako partner, ale nawet jako dobry kumpel, skoro nie zna pojęcia lojalność i bycie fair. Niektórzy faceci są beznadziejni, cieszę się straszliwie że nic sensownego z tego nie wyszło 28 Odpowiedź przez dymitrop 2014-09-13 17:57:58 dymitrop Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-04-20 Posty: 302 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacieluFaktycznie ma problem z relacjami z ludźmi a Ty go dodatkowo wyśmiewasz -> no ale cóż każdy ma prawo do wyborów:)swoją drogą dobrze zrobiłaś, że jak sam nie odwzajemnia kontaktu to go olałaś, po co się starać jak ktoś ma Cię gdzieś 29 Odpowiedź przez tbr 2014-09-13 18:38:21 tbr Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-11-14 Posty: 95 Wiek: po 20, ale ciągle przed 25 ;) Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacieluSerio wyśmiewam? Gdzie? :-P 30 Odpowiedź przez Mati90 2014-09-13 19:56:39 Mati90 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-12-16 Posty: 14 Wiek: 22 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacieluPowiem ci że fajnie czyta się że taka historia może się tak fajnie ja obecnie jestem w bardzo podobnej sytuacji w jakiej ty byłaś 2 lata to ja zakochałem się w swojej przyjaciółce, starałem się od niej odsunąć nie przyznając się nigdy do tego że poczułem do niej, coś więcej, dlaczego ponieważ wiem że pomiędzy nami nigdy nie będzie nic się od niej wymyślając jakieś durne historyjki ( największy z moich błędów) i co nie udało mi się ponieważ ona nie pozwalała mi na to, wiedziałem że chce naszej przyjaźni ale ja strasznie się męczyłem i stało się, przyznałem się że się doznała delikatnego szoku ja podjąłem decyzje o zakończeniu znajomości, bo tylko wtedy będę mógł się odkochać, dała mi wolną rękę, minęło kilka dni i wymiękłem zadzwoniłem i poprosiłem o rozmowę i teraz siedzę i zastanawiam się co mam jej powiedzieć, z jednej strony chce się odkochać a z drugiej strony mam tylko ją, jest mi bardzo bliska i czuje się teraz fatalnie ,bardzo ją skrzywdziłem zwłaszcza tymi próbami zakończenia znajomości bez powodu. I powiedzcie mi co ja mam teraz zrobić czy postarać się odbudować naszą relacje i jakoś się odkochać będąc przy niej czy zakończyć to na jednak jeszcze jeden problem pracujemy razem i jeśli zakończę znajomość to będzie to straszne widzieć ją codziennie a sądzę że nawet jeśli się dogadamy jakoś to i tak nigdy nie będzie taka sama mi coś dziewczyny bo ja już sam nie wiem co robić. 31 Odpowiedź przez rita54 2014-09-13 20:39:53 Ostatnio edytowany przez vinnga (2014-11-12 13:38:57) rita54 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-07-27 Posty: 129 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacieluPost usunięty na życzenie użytkownika. Mod. Vinnga 32 Odpowiedź przez truskaweczka19 2014-09-13 22:34:09 truskaweczka19 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-02-21 Posty: 17,177 Wiek: 26 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacielu tbr napisał/a:Odkopuję na chwilę swój dawny wątek Minęły już prawie dwa lata od tej mojej rozpaczy, że nie kocha i o nie, co teraz Pokrótce jak się sytuacja rozwinęła - wspomniany przyjaciel był w końcu w związku ze wspomnianą dziewczyną, ale był to związek trudny, niestabilny i po roku go rzuciła. W międzyczasie ja ucięłam lekko znajomość, ale tak żeby po prostu się odkochać i żyć własnym życiem, bo czas był ku temu co odkopuję wątek? Żeby dać nadzieję dla wszystkich nieszczęśliwie zakochanych, bo istnieje życie po takiej nieszczęśliwej miłości Jakiś czas po tym, jak postanowiłam być twarda i nie pchać się tam, gdzie mnie nie chcą, spotkałam faceta, któremu udało się znowu wywołać u mnie te przysłowiowe motylki (i fruwają tam do dzisiaj) Totalne przeciwieństwo przyjaciela, także pod względem wyglądu, a jednak... Kto by pomyślał? Ja na pewno nie, gdy tak wspominam ten czas dwa lata mieszkamy już razem, planujemy wspólną przyszłość, a ja czuję się najbardziej kochaną kobietą na świecie Wnioski?1) nie traktujcie niewypału jak koniec świata2) nie marnujcie czasu na kogoś, kto was nie chce!3) nie traćcie nadziei, że jeszcze spotka was szczęście Bardzo pozytywny i na pewno przydatny post Cieszę się, że Ci ułożyło. Masz całkowitą rację, nie można tracić nadziei, niewypały zdarzają się wszędzie, ale nie przekreślają nic dalej. A jak ktoś nas nie chce, to faktycznie nie ma co marnować czasu, teraz jesteś szczęśliwa i super, że tak się ułożyło "Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"Wisława Szymborska 33 Odpowiedź przez Mati90 2014-09-13 22:40:05 Mati90 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-12-16 Posty: 14 Wiek: 22 Odp: Zakochałam się w najlepszym przyjacieluHej Rita dziki wielki za zainteresowanie, Masz racje czasami lepiej trzymać język za zębami faktycznie takie wyznanie przyjacielowi lub przyjaciółce w 90% niszczy relacje choć mówi się że prawdziwa przyjaźń przetrwa wszystko jest to prawda to czy nasze przyjaźnie były prawdziwymi przyjaźniami z prawdziwego zdarzenia ? wierze że tak Powiem ci że jesteśmy teraz oboje załamani ja bardzo współczuje tobie tego że twój przyjaciel potrafi zachowywać się w tak okrutny sposób bo bardzo cie rani a przecież niema w tym twojej winy, każdy może się zakochać, zwłaszcza w taki bliskiej osobie jak przyjaciel, czy przyjaciółka. Nam niestety się to przytrafiło, zgodzę się też że dla drugiej osoby jest to bardzo trudne i wcale się nie dziwie zwłaszcza jak oboje, twój przyjaciel jak i moja przyjaciółka są w szczęśliwych związkach. Boją się o te związki , miłość jest ponad wszystko dopiero potem jest przyjaźń. Ja osobiście staram się też patrzeć na to w inny sposób, a więc oboje straciliśmy bliskie nam osoby ale teraz łatwiej będzie nam obojgu otworzyć się na nowe jaki juz wcześniej napisałem, nigdy nie robiłem sobie nadziei że między nami może kiedyś coś być, znam swoją przyjaciółkę bardzo dobrze i wiem jak bardzo kocha swojego faceta i zawsze życzyłem im szczęścia i będę im tego szczęścia życzył pozostaje jednak już chyba tylko pogodzić się z tym że zniszczyliśmy nasze przyjaźnie a w zasadzie nie my tylko nasze serca. Troszkę się rozpisałem ale warto, a więc głowa do góry odkochamy się i zawrzemy nowe przyjaźnie oby tylko się sytuacja nie powtórzyła. Chyba że uda się nam połączyć przyjaźń z odrobiną namiętności i wyjdzie z tego piękna miłość. Gdybyś chciała pogadać to zostawiam ci moje gg 6143809Pozdro dla wszystkich nieszczęśliwie zakochanych Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
zapytał(a) o 17:38 Zakochałam się w przyjaciółce. Co mam zrobić? Od paru tygodni poczułam coś więcej do mojej najbliższej przyjaciółki. Otóż za każdym razem jak się spotykamy czuję, że się zakochałam (mam motyle w brzuchu, przechodzą mnie dreszcze jak mnie dotknie..itp.). Powiedziałam jej, że ją kocham. Ona odpowiedziała, iż "nie wie co do mnie czuję. Ale to jest tylko przyjaźń".. Po czym jak się umówiłyśmy u mnie w domu zaczęła mnie macać. Zresztą ja też.. Potem napisała mi w smsie, że nie życzy sobie żebym ją tak dotykała. Ania - bo tak się nazywa - będzie u mnie na noc w najbliższym czasie. Porozmawiać z nią o tym? Co mam zrobić? Proszę o pomoc. To pytanie ma już najlepszą odpowiedź, jeśli znasz lepszą możesz ją dodać 1 ocena Najlepsza odp: 100% Najlepsza odpowiedź •→♥♀♀♥←• odpowiedział(a) o 17:43: no pewnie, że z Nią o tym porozmawiaj... to wkońcu Twoja przyjaciółka... A może poprostu u Ciebie to jest takie przejściowe... a po za tym to ile masz lat? jesteś lesbijką? bo jeśli jesteś młoda bardzo to poprostu mogłaś zafascynować się tą samą płcią, a swoją przyjaciółką dlatego, że jest Ci najbliższa... zastanów się... pzdr. Odpowiedzi Ojj...Trudno jest pogadaj z nia o tym...Ale czy wiesz ze jak naprawde cos poczulas do niej to mozesz byc lezbijka ?? Pogadaj z nia powaznie o tym ....niechce Cie zasmucac... ale nie widze przyszlosci w takim związku... pozdrawiam najlepiej z nia porozmawiaj sam na sam bez nikogo.. poprostu sprobuj sie odzwyczaic od niej alys odpowiedział(a) o 17:42 Miley Rey Cyrus a czy bycie lesbijką to coś złego?! Porozmawiaj z nią:) Ania64 odpowiedział(a) o 17:43 ja bym nigdy nie odwazyla sie tego powiedziec ale ezeli masz na tyle sily to jej powiedzno i pewnie wiesz ze jestes lezbijka A jak ona zaczela cie macac to co sie ciebie czepia ?? blocked odpowiedział(a) o 17:45 Jak można "chcieć być lesbijką"? Na litość boską... Jeżeli naprawdę czujesz do coś więcej niż tylko przyjaźń to musisz się zastanowić czy to jest praidziwa miłość czy zwykłe móisz że będzie na jej otwarcie że cię pociąga i nic na to nie taką koleżankę ona wyjechała kiedyś i ona opowiedziała mi pewną miała 14 lat zakochała się też w swojej przyjaciółce i też nie wiedzaiła co zrobić a potem się na spokojnie zastanowiła czy to jest prawdziwa milość czy tylko do niej i powiedziała jej otwarcie że ją jej koleżanka na początku się bała też tego wszystkie obmacywaniia ale ona powiedzaiła że ją pociąga i że chce spróbować jak nie wyjdzie to zapomną o i nie bylo jej rodziców i ona była sama w domu a oni mieli wrócić na drugi dzień po ją pierwsza na nodzę i zaczęła jechać do pośladkó a potem gdzieś i zaczęly się że czułam obrzydzenie jak tego tak języczkiem a potem... ona mówiła że wsadziła jej rękę pod bluzkę i zaczęła obmacywać i mówiła żeby się nie bała i zaczęly się i ona zaczęła ją rozbierać dotykać w intymne miejsca ściągać stanik mówiła że potem jej się to spodobało i robily tak często ale potem się orztały nie wiem poromawiaj z nia wtedy kiedy masz do niej przyjsc i powiedz to co moja będą jej rodzice to spróbuj tylko ją jak ich nie będzie zrób coś hmmm jeśli to prawda co mówisz tzn że jesteś lezbijką;/ a takie osoby w naszym kraju mają przeje***nye zycie ze się tak wyraże.....ta koleżanka jest dziwna sama zaczęła cie macać a potem mówi że sobie tego nie zyczy ;O jakaś dziwna....myśle że ona moze też coś do Cb czuje w tym stylu ale może boi się to ujawniać?? albo poprostu ty źle odczytujesz jej sygnaly możesz porozmawiać z nią ale uwarzaj zebyś całkiem nie spiepszyła tego co jest pomiedzy wami PRZYJAŹNI!!.... Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Dołącz do Forum Kobiet To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ... Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Posty [ 11 ] 1 2014-10-26 21:14:28 Camaro Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-10-26 Posty: 3 Temat: Zakochałem sie w przyjaciółce - dziwna sytuacjaWitam witam wszystkich, wiem ze to forum dla kobiet (pewnie zaczynam jak każdy inny mężczyzna) ale mam wam do zaprezentowania pewną dziwną sytuacje i liczę na wartościową odwiedź, przeczytałem juz trochę wątków ale nie znalazłem żadnego podobnego do mojej aktualnej sytuacji, a więc przejdźmy do sedna, poznałem swoją "przyjaciółkę" (jeżeli w ogóle można tak powiedzieć o osobie która się zna 3 miesiące, ale na takiej stopie się traktujemy), na początku nie dopuszczalem do swojej myśli, że mógł bym być z ta osobą, po 1,5m-ca coś się cholera popsuło no i się zakochałem, jest to osoba z którą się bardzo dobrze dogaduje jak z żadną inną kobietą wcześniej, po ok 2 miesiącach w momencie gdy się się razem widzieliśmy oprócz rozmów doszły pocałunki, sex, i rozmowa o wszystkim, lecz oznajmiła mi, że nie chce związku ponieważ po ostatnim, jej uczucia zostały skradzione i nie potrafi się ponownie zaangażować, ok miesiąc temu oznajmilem jej ze ja kocham (wóz albo przewóz), ale sytuacja pozostała bez zmian, nadal jak się widzimy wszystko jest po staremu a nawet, zależnie od sytuacji doszło trzymanie za ręce, kilka razy mówiła mi, że jestem, ideałem na męża (nie wiem po co), ale jak przychodzi co do czego to nie chce żadnego związku. Wiem, że jest jej niesamowicie dobrze gdy sie ze mną widzi(bo mówiła to innej znajomej która bardzo dobrze znam)Nie wiem co mam robić, nadal stwarzać dobrą minę do złej gry, czy dać sobie z tym wszystkim spokój 2 Odpowiedź przez nex52201 2014-10-26 22:41:59 nex52201 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-10-22 Posty: 17 Odp: Zakochałem sie w przyjaciółce - dziwna sytuacjaNo cóż, nie opisałeś jaka ona jest. Chodzi mi o charakter, bo uroda powinna być na drugim miejscu. Jeżeli czujesz, że jest ona wyjątkowa i będzie Tobie z nią dobrze to walcz. To się po prostu czuje do tej jednej osoby, ja o swoją kobietę,narzeczoną walczyłem ponad 3y miesiące, mnóstwo spacerów. Tylko ze problem w tym, że my nie byłyśmy na znajomości "kolega". Powiem Ci jeden ważny cytat "Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą" 3 Odpowiedź przez Camaro 2014-10-27 11:03:30 Camaro Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-10-26 Posty: 3 Odp: Zakochałem sie w przyjaciółce - dziwna sytuacjaJaka jest? Jest napewno szczera, zawsze mówi mi o wszystkim, lubi poznawać nowe osoby, jest rozrywkowa, lubi podróże, wypady, spontany, zresztą już na nie jednym spontanicznym wypadzie byliśmy i za każdym razem powtarza, że było rewelacyjnie, dodam że od października przeprowadziła się do akademika i tam teraz mieszka ale mimo to nadal mamy kontakt, bardzo lubi imprezy i bibki akademickie, nie wiem czy to ma jakieś znaczenie 4 Odpowiedź przez maniek_z_maniek 2014-10-27 11:31:55 maniek_z_maniek Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-10-06 Posty: 3,299 Odp: Zakochałem sie w przyjaciółce - dziwna sytuacja To ciekawe. Zycie przed wami a Ty sie zastanawiasz czy to ta jedyna, czy walczyc? A jakie to ma znaczenie? Roznie moze byc. Veritas in omnem partem sui eadem est 5 Odpowiedź przez Margolinka 2014-10-27 11:57:05 Margolinka Redaktor Działu Miłość Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-05 Posty: 6,041 Wiek: lekko po trzydziestce ;) Odp: Zakochałem sie w przyjaciółce - dziwna sytuacja Nie ma co się zastanawiać już na samym początku "czy to ta jedyna". To sie okaże dopiero później, o wiele później. Tak na prawdę tto sie okazuje dopiero wtedy gdy jest źle, gdy mamy okazje przeżyć razem jakieś trudne sytuacje w życiu, gdy mamy okazję powalczyć razem z problemami. Teraz macie czas na zabawę i cieszenie się wspólnie spędzanym czasem. Jak lepiej się poznacie, to bedziesz wiedział czy to "ta" czy nie. "Mądrego widać, głupiego słychać." 6 Odpowiedź przez bebe78 2014-10-27 12:25:10 bebe78 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zawód: handlowiec Zarejestrowany: 2014-10-27 Posty: 105 Wiek: 36 Odp: Zakochałem sie w przyjaciółce - dziwna sytuacja Witaj CamaroAjć.. szybko się wziąłeś do "roboty" z wiadomych przyczyn, bo jak wnioskuję, to od początku dla Ciebie to żadna przyjaźń - takie zdarzają sie 1 na 1000000..... ileś tam- choooć się zdarzają Istnieje możliwość, że dziewczyna Cię zwodzi i bawi się Twoimi uczuciami, ma pewna stabilizację i wydaje jej się, że machnie palcem a Ty polecisz do niej za każdym razem jak ona będzie chciała, no bo w końcu wyznałeś jej miłość...a Ona się zasłoniła pod płaszczykiem typu "chciałabym, ale się boję" - wiesz, do mnie to nie przemawia. Wplatałeś się w niezły galimatias z tą Koleżanką i tak naprawdę nie wiem co Ci doradzić, zeby Cię nie zdołować, a żebyś mnie dobrze zrozumiał.... I tak sam dorośniesz do podjęcia jakiejś najprościej.... obracam teraz sobie sytuację i to ja poznaje Przyjaciela, w którym się zakochuje, staram się go uwodzić, po jakim czasie idziemy na całość, mnie już się wydaje, że bedziemy parą, wyznaje mu swoją miłość ...a on mi zimny prysznic ach.... i.... co ja wtedy robię?? z jednostronnej przyjaźni i w wyborze. "Piękne słowa nie zawsze są prawdziwe, a prawdziwe nie zawsze piękne" 7 Odpowiedź przez Lexpar 2014-10-27 12:36:09 Lexpar Net-Facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-10-03 Posty: 3,605 Wiek: Moja metryka ze starości jest wyblakła Odp: Zakochałem sie w przyjaciółce - dziwna sytuacja Camaro ja na Twoim miejscu poczekałbym jeszcze. Na chwilę obecną bądź sobą i nie naciskaj jej, nie duś. Przyjdzie chwila kiedy ona sama się więc byłem w podobnej sytuacji i osiągnęłem sukces. Jestem ze swoją żoną już wiele lat, a nie miałem łatwo. Czy jestem szczęśliwy a jaka jest definicja "szczęścia"? GG 3****4 8 Odpowiedź przez Camaro 2014-10-27 17:23:42 Camaro Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-10-26 Posty: 3 Odp: Zakochałem sie w przyjaciółce - dziwna sytuacjaWiem, że ciężko tak jednoznacznie poradzić coś na moją sytuacje, z jednej strony można by to wszystko skończyć i zapomnieć, ale postąpie wtedy jak jakiś gnojek, natomiast z drugiej strony mogę poczekać i dalej się temu przyglądać jak chodzi po imprezach ze swoimi kolegami np z akademika itp. bo przecież nie mam prawa wtrącać się w jej życie prywatne i może robić co jej się tylko podoba. Jak do tej pory można powiedzieć że zachowuje się jak jej chłopak, kilka razy zafundowałem jej romantyczny wieczór, obdarowałem kwiatami, wspieram ja w trudnych chwilach, może tutaj tkwi problem, bo za dużo dałem od siebie już na starcie. W swoim byłym była bardzo przezakochana, powiedziała mi, że gdy już mnie poznała to spotkała się z nim kilka razy bo miała nadzieję że jeszcze się zejdą mimo tego co jej zrobił, i teraz ciśnie się następne pytanie jeżeli rzeczywiście było w niej takie ogromne uczucie wobec tego gościa to ile czasu potrzeba aby taka osoba po rozstaniu była gotowa na ponowne zaangażowanie się w nowy związek? Może właśnie tutaj tkwi problem. Sam po ostatnim swoim rozstaniu przez jakieś 2-3 miesiące nie przyjmowalem do wiadomości, że mógł bym być z kimś innym, ale to jest chyba indywidualna sprawa każdego z nas 9 Odpowiedź przez bebe78 2014-10-27 17:34:12 bebe78 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zawód: handlowiec Zarejestrowany: 2014-10-27 Posty: 105 Wiek: 36 Odp: Zakochałem sie w przyjaciółce - dziwna sytuacja Wiesz, jedni na odkochanie potrzebują 1 minuty inni kilku miesięcy.... Nie znam Twojej Przyjaciółki, jak się domyślam ona sama siebie nie zna... bo jak można tak się znęcać nad drugim człowiekiem i trzymać go blisko, skoro wie, że Ty ją kochasz a ona nie. Może ona też Cię kocha, tylko jeszcze o tym nie wie. Chyba nie obejdzie się bez szczerej do bólu rozmowy... "Piękne słowa nie zawsze są prawdziwe, a prawdziwe nie zawsze piękne" 10 Odpowiedź przez Camaro 2014-10-27 17:55:39 Camaro Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-10-26 Posty: 3 Odp: Zakochałem sie w przyjaciółce - dziwna sytuacjaSądzę, że dobrze napisane "ona sama siebie nie zna..." wydaje mi się jakby była zagubiona, powiedziała mi kiedyś ze są momenty, że co innego myśli, co innego mówi i co innego robi, może to ona ma jakis problem ze sobą, ale nie wiem jestem w stanie coś na to poradzić Posty [ 11 ] Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Zobacz popularne tematy : Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności © 2007-2021
jak powiedzieć przyjaciółce że się w niej zakochałam